Wybór przyszłego męża lub żony potrafi być trudny. W XVIII-wiecznej Szkocji istniał jednak sposób, by podobno zajrzeć w przyszłość bez zadawania niezręcznych pytań. Wystarczyło wyjść nocą do ogrodu, zamknąć oczy i wyrwać z ziemi odpowiednią roślinę. Jej wygląd miał zdradzić, z kim przyjdzie spędzić resztę życia.
Brzmi jak żart? A jednak właśnie taką wróżbę opisał szkocki poeta Robert Burns w utworze Halloween, napisanym w 1785 roku i opublikowanym rok później.
Nie chodziło przy tym o egzotyczne zioło ani roślinę o niezwykłych właściwościach. W roli wyroczni występował zwyczajny jarmuż, a dokładniej roślina określana po szkocku jako kail.
Halloween, w którym szukano miłości
Dziś Halloween kojarzy się przede wszystkim z dyniami, przebieraniem się za potwory i opowieściami o duchach. Dawne szkockie obchody miały jednak znacznie bogatszy repertuar zwyczajów.
Były ogniska, zabawy, przebrania i wierzenia dotyczące istot nadprzyrodzonych. Były też wróżby, szczególnie te związane z miłością i małżeństwem. Wierzono, że w tę wyjątkową noc można poznać coś, co normalnie pozostaje ukryte: własną przyszłość.
W poemacie Burnsa młodzi mieszkańcy szkockiej wsi spotykają się, by wspólnie obchodzić Halloween. Nie jest to ponure zgromadzenie. Towarzyszą mu śmiech, zaloty, psoty i ekscytacja tym, co mogą ujawnić kolejne wróżby.
Jedną z pierwszych zabaw jest wyprawa między rosnące w ogrodzie rośliny kapustne.
Uczestnicy mieli iść razem, trzymając się za ręce, z zamkniętymi oczami, a następnie wyrwać pierwszą napotkaną roślinę. Nie wolno było wybierać najładniejszej. Przypadek stanowił istotę całej przepowiedni.
Jedna roślina, trzy tajemnice
Po wyrwaniu rośliny rozpoczynało się odczytywanie przyszłości. Nie potrzebowano kart, kryształowej kuli ani zawodowej wróżki. Każda część rośliny miała opowiadać coś innego o przyszłym współmałżonku.
- Wielkość i kształt. Duża, wyprostowana roślina zapowiadała odpowiednio wysoką i dobrze zbudowaną osobę. Mała lub wykrzywiona sugerowała odmienną sylwetkę. Wróżba miała mówić o wyglądzie przyszłego męża albo żony.
- Ziemia na korzeniach. Im więcej ziemi pozostało po wyrwaniu rośliny, tym większego majątku można było spodziewać się u przyszłego partnera. Ubrudzone korzenie były więc powodem do zadowolenia.
- Smak wnętrza łodygi. Należało spróbować jej środkowej części. Słodki lub kwaśny smak interpretowano jako zapowiedź usposobienia przyszłego współmałżonka.
W ten sposób jeden przypadkowy wybór miał dostarczać trzech informacji, które dla osoby planującej małżeństwo mogły mieć ogromne znaczenie: jak przyszły partner będzie wyglądał, jak będzie sytuowany i jaki będzie miał charakter.
Była to jednak ludowa wróżba, nie metoda rzeczywistego przewidywania przyszłości. Jej znaczenie polegało na symbolice i wspólnej zabawie.
A co z imieniem przyszłego małżonka
Wyrwanie rośliny nie kończyło całego rytuału. Robert Burns pozostawił w przypisie do poematu jeszcze jeden szczegół, który sprawia, że ta historia staje się bardziej niezwykła.
Po obejrzeniu korzeni i spróbowaniu łodygi należało umieścić ją ponad drzwiami domu.
Teraz wystarczyło czekać.
Imię osoby, która przypadkiem pojawi się w domu, miało wskazać imię przyszłego męża lub żony. Gdy nad drzwiami znajdowało się kilka łodyg, znaczenie miała kolejność ich zawieszenia i przybywania gości.
Wróżba pozwalała więc symbolicznie poznać nie tylko wygląd, majątek i charakter partnera, ale nawet jego imię.
Trudno nie dostrzec humoru tej sytuacji. Los przyszłego małżeństwa mógł w ludowym wyobrażeniu zależeć od rośliny wyciągniętej z ziemi i od tego, kto akurat przekroczył próg domu.
Robert Burns i świadectwo z XVIII wieku
Najważniejszym świadectwem opisującym ten obyczaj jest poemat Halloween Roberta Burnsa, jednego z najbardziej znanych poetów Szkocji.
Utwór powstał w 1785 roku, natomiast po raz pierwszy ukazał się drukiem w 1786 roku w zbiorze Poems, Chiefly in the Scottish Dialect, wydanym w Kilmarnock.
Burns opisał w nim wiejskie zabawy i wierzenia zachodniej Szkocji. Co szczególnie cenne, dołączył własne przypisy objaśniające poszczególne zwyczaje. To właśnie w nich wyjaśnił sposób interpretowania wyglądu rośliny, ziemi na korzeniach, smaku łodygi oraz imion gości.
Nie mamy więc do czynienia wyłącznie z późniejszą internetową ciekawostką. Istnieje historyczny tekst, w którym autor szczegółowo opisuje tę praktykę jako element znanych mu tradycji.
Ciekawostka: Szkockie słowo kail oznaczało jarmuż, ale mogło również odnosić się do innych warzyw kapustnych. Nie należy więc zakładać, że każda roślina wykorzystywana podczas wróżby wyglądała dokładnie jak współczesny jarmuż sprzedawany w sklepach.
National Trust for Scotland przechowuje także fragment rękopisu poematu. Instytucja wskazuje, że opisane w nim tradycje wiązały się z folklorem poznawanym przez Burnsa już w dzieciństwie.
Nie oznacza to, że wszyscy mieszkańcy XVIII-wiecznej Szkocji praktykowali tę wróżbę. Źródła potwierdzają istnienie takiej tradycji, ale nie pozwalają precyzyjnie określić, jak szeroko była rozpowszechniona.
Miłość, przyszłość i odrobina magii
Dlaczego właśnie Halloween stało się okazją do tak osobliwych zabaw?
W szkockiej tradycji święto to wiązało się z końcem zbiorów i nadejściem ciemniejszej części roku. Dawne wierzenia przypisywały temu okresowi szczególny charakter: granica między światem ludzi a światem istot nadprzyrodzonych miała stawać się mniej wyraźna.
W takiej atmosferze możliwość poznania przyszłości wydawała się szczególnie pociągająca.
Jedni próbowali odgadnąć ją za pomocą roślin, inni obserwowali orzechy wrzucone do ognia. Jeśli dwa orzechy, symbolizujące zakochanych, paliły się spokojnie obok siebie, odczytywano to jako pomyślną zapowiedź ich związku. Gwałtowne rozdzielenie traktowano jako zły znak.
W tych praktykach odnajdujemy coś bardzo znajomego. Ludzie zastanawiali się, czy znajdą miłość, czy ich związek przetrwa i czy przyszły partner zapewni im dobre życie.
Zmieniły się narzędzia i sposoby wyrażania tych pragnień, ale same pytania pozostały zaskakująco aktualne.
Historia szkockiego jarmużu przypomina, że dawne Halloween nie było wyłącznie świętem strachu. Było także nocą flirtu, śmiechu, niepewności i nadziei.
A gdyby ktoś dzisiaj zaproponował, żeby zamiast przebierania się za potwory wyjść nocą do ogródka po jarmuż, prawdopodobnie zabrzmiałoby to absurdalnie. Dla uczestników dawnych szkockich zabaw mogła to być jednak całkiem ekscytująca perspektywa.
ŹRÓDŁA
- Eighteenth-Century Poetry Archive - Robert Burns, Halloween, tekst historyczny wraz z przypisami autora
- Historic Environment Scotland - Samhainn and the Scottish Traditions of Hallowe'en
- National Trust for Scotland - Halloween, a Scotch Poem, opis zachowanego rękopisu
- National Library of Scotland - Robert Burns and His History of Myself, historia pierwszego zbioru poezji z 1786 roku
- Dictionaries of the Scots Language - Kail, znaczenie szkockiego określenia roślin kapustnych