Zwęglony antyczny zwój papirusu w laboratorium, przeszywany wiązką skanera, nad nim unoszą się świetliste warstwy cyfrowej rekonstrukcji.
Artykuł

AI czyta zwoje z Herkulanum

Długo wyglądały jak dowód porażki: zwęglone rulony z miasta zasypanego przez Wezuwiusza, zbyt kruche, by je rozwinąć, zbyt ciemne, by je prześwietlić w prosty sposób. Dziś zaczynają oddawać głos bez fizycznego otwierania. Co naprawdę zrobiła tu sztuczna inteligencja, a co nadal pozostaje nierozwiązanym problemem geometrii, fizyki i filologii?

W hali synchrotronu nie ma nic z romantycznej wizji archeologii. Nie ma pędzelków, piasku ani ciszy ruin. Jest metal, kontrolowane światło, obudowy bezpieczeństwa i obiekt, który bardziej przypomina zwęglony kawałek drewna niż książkę. A jednak to właśnie tam zaczyna się jedna z najbardziej niezwykłych rozmów naszych czasów: rozmowa technologii z antykiem.

FAKT: zwoje z Herkulanum to pozostałość po bibliotece zasypanej w 79 roku naszej ery podczas erupcji Wezuwiusza. To wyjątkowy zbiór, bo mówimy o jedynej zachowanej bibliotece z antyku. Kolekcja obejmuje ponad 1800 zwęglonych papirusów i fragmentów, z których wiele przez całe pokolenia uznawano za praktycznie nieczytelne. Nie dlatego, że nikt nie próbował. Przeciwnie: próbowano zbyt gorliwie.

Popiół, który ocalił i zniszczył

W połowie XVIII wieku, gdy zaczęto drążyć tunele w okolicy Herkulanum, natrafiono na willę zwaną dziś Willą Papirusów. Początkowo zwęglone bryły wyglądały jak bezwartościowe resztki po pożarze. Dopiero z czasem zrozumiano, że to zwoje papirusowe.

FAKT: część z nich rozwijano mechanicznie, część cięto, traktowano chemikaliami albo otwierano metodami, które z dzisiejszej perspektywy brzmią jak desperacja. Część tekstów uratowano, ale wiele obiektów uszkodzono bezpowrotnie.

Ta historia jest ważna, bo ustawia cały dramat badań nad Herkulanum. Przez dwa stulecia problem brzmiał prosto: jak przeczytać zwój, którego nie wolno rozwinąć? To nie jest tylko kwestia ostrożności konserwatorskiej. Zwęglony papirus bywa tak kruchy, że niewłaściwy ruch zamienia go w pył.

Dlaczego zwykły skan nie wystarcza

Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że wystarczy tomograf. Zrobić skan 3D, zajrzeć do środka i przeczytać tekst. Ale właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy kłopot.

FAKT: atrament w wielu zwojach z Herkulanum jest węglowy, a więc fizycznie zbyt podobny do zwęglonego papirusu, by łatwo odróżnić go w danych rentgenowskich. Mówiąc brutalnie: tekst i nośnik bywają niemal z tej samej ciemności.

To dlatego przez lata badacze balansowali między ostrożnym optymizmem a rozczarowaniem. W 2015 roku zespół pracujący z wykorzystaniem rentgenowskiej tomografii fazowej pokazał, że da się dostrzec litery ukryte w zwiniętych zwojach bez ich rozwijania. Rok później kolejne badania zaprezentowały większe fragmenty tekstu odzyskane metodą wirtualnego rozwijania.

FAKT: to był ważny dowód, że problem nie jest czysto fantastyczny.

HIPOTEZA, która wtedy nabierała siły, brzmiała jednak jeszcze ostrożnie: być może dane tomograficzne zawierają subtelny ślad atramentu, którego człowiek nie widzi od razu, ale może go wydobyć dobrze zaprojektowany algorytm.

Kluczowy zwrot przyszedł w 2019 roku. Badacze pokazali, że w mikro-CT da się uchwycić charakterystyczny podpis atramentu węglowego, choć nie objawia się on w prosty, kontrastowy sposób. To był moment przejścia od marzenia do inżynierii. Od tej pory celem nie było już tylko “patrzeć lepiej”, ale nauczyć maszynę, czego właściwie ma szukać.

Jak AI naprawdę czyta zwój

Największe nieporozumienie w tym temacie brzmi zwykle tak: AI przeczytała antyczny tekst. Brzmi efektownie, ale jest zbyt skrótowe.

FAKT: cały proces ma co najmniej trzy etapy. Najpierw synchrotron albo inna zaawansowana aparatura robi objętościowy skan 3D zwoju. Potem trzeba odnaleźć w tym chaosie cienkie, pogniecione powierzchnie papirusu, czyli ustalić, gdzie właściwie biegną kolejne warstwy. Dopiero później te powierzchnie da się cyfrowo spłaszczyć do postaci, którą przypomina stronę. Na końcu model wykrywa prawdopodobne ślady atramentu.

To właśnie ten środkowy etap przez długi czas był wąskim gardłem.

FAKT: nawet oficjalne materiały Vesuvius Challenge przyznają, że automatyczne wyizolowanie powierzchni papirusu wewnątrz zgniecionego zwoju pozostaje trudnym, nierozwiązanym do końca problemem. W 2024 nie udało się zdobyć nagrody za pełne rozwiązanie tej kwestii. To ważny szczegół, bo pokazuje granicę dzisiejszej technologii. AI nie działa tu jak magiczne oko. Ona potrzebuje geometrii, segmentacji, danych treningowych i bardzo żmudnego mapowania warstw.

W praktyce przełom wziął się także z czegoś mniej widowiskowego: z fragmentów już uszkodzonych dawnymi metodami.

FAKT: odłączone kawałki papirusu z widocznym atramentem stały się dla modeli czymś w rodzaju materiału porównawczego, czyli gruntu prawdy. Można było zestawić fotografię powierzchni z odpowiadającym jej skanem 3D i uczyć model, jak wygląda atrament tam, gdzie wiadomo na pewno, że istnieje.

Pierwsze słowo, pierwszy głos

Potem ruszyła lawina. W 2023 Vesuvius Challenge otworzył globalny wyścig badaczy, programistów i pasjonatów. To był ważny ruch nie tylko naukowo, ale i kulturowo. Zamiast zamykać problem w jednym laboratorium, udostępniono dane i nagrody za konkretne postępy: segmentację, wykrywanie atramentu, pierwsze litery, pierwsze większe partie tekstu.

FAKT: w październiku 2023 ogłoszono odczyt pierwszego pełnego słowa z wnętrza nieotwartego zwoju: porphyras, czyli “purpurowy”. To nie była jeszcze wielka fraza, raczej pierwszy puls. Ale po raz pierwszy od blisko dwóch tysięcy lat ktoś zobaczył całe słowo zapisane wewnątrz zamkniętego papirusu.

Kilka miesięcy później nadszedł krok większy od symbolu.

FAKT: w 2024 laureaci głównej nagrody pokazali setki słów rozłożonych na 15 kolumnach tekstu, około 5 procent jednego zwoju. Wstępne interpretacje mówiły o nieznanym wcześniej dziele filozoficznym związanym z kręgiem Filodemosa, z tematami przyjemności, muzyki, jedzenia i zmysłów. To był moment, w którym opowieść przestała być tylko o technologii. Nagle wrócił autor, ton i temat.

Co zwoje mówią dziś

Historia nie zatrzymała się na jednym zwoju.

FAKT: w 2025 badacze związani z Oksfordem i Vesuvius Challenge pokazali pierwszy obraz wnętrza zwoju PHerc. 172. W odczytywanych partiach pojawiło się między innymi greckie słowo oznaczające “wstręt” albo “odrazę”. Jednocześnie zwrócono uwagę, że ten konkretny zwój może być chemicznie nietypowy: jego atrament wydaje się lepiej widoczny w skanach, być może z powodu gęstszego składnika, na przykład związku ołowiu.

HIPOTEZA: to może tłumaczyć, dlaczego niektóre zwoje zaczynają mówić szybciej niż inne.

Jeszcze ciekawsze było to, co pojawiło się wiosną 2025.

FAKT: zespół zidentyfikował tytuł i autora jednego z dzieł jako część traktatu O wadach greckiego filozofa Filodemosa. To moment niemal symboliczny. Wcześniej mieliśmy litery, potem słowa, potem kolumny, a tu nagle pojawia się coś na kształt wizytówki tekstu: tytuł, autor, gatunek myśli.

A mimo to ten triumf pozostaje niepełny.

FAKT: oficjalne materiały projektu przyznają obecnie, że tekst odzyskano dotąd tylko z dwóch z pięciu skanowanych zwojów. To znaczy, że technologia działa, ale jeszcze nie działa powszechnie. Coś nadal nie składa się do końca.

Co nie gra

Najuczciwsze w tej historii jest właśnie to, że badacze nie udają pełnego sukcesu. Otwarte pytania leżą na stole. Czy problemem jest skład atramentu? Czy powierzchnia papirusu w niektórych zwojach nie zachowuje sygnału równie dobrze? Czy modele wykrywają tekst, czy tylko jego najbardziej wdzięczne przypadki? Czy segmentacja warstw wciąż jest zbyt ręczna, zbyt droga i zbyt wolna, by przejść od pojedynczych triumfów do czytania całej biblioteki?

HIPOTEZA najbardziej kusząca jest zarazem największa: jeśli obecna metoda stanie się skalowalna, nie chodzi już o kilka medialnych znalezisk, ale o możliwość odzyskania całych korpusów filozoficznych, być może także tekstów, których nie znamy z żadnej innej tradycji rękopiśmiennej. To byłby nie tylko sukces AI. To byłaby zmiana mapy źródeł do historii starożytności.

Wnioski

Najmocniejsza scena w tej historii nie dzieje się w ruinach, tylko na styku trzech światów: fizyki obrazowania, geometrii i filologii. AI nie jest tutaj wróżbitą. Nie “wie”, co napisał antyczny autor. Ona pomaga wydobyć z danych strukturę, którą następnie trzeba jeszcze zweryfikować, odczytać i zinterpretować. To raczej mikroskop nowej epoki niż cyfrowa wyrocznia.

I może właśnie dlatego temat zwojów z Herkulanum działa tak mocno. Bo pokazuje technologię w roli, której zwykle nie eksponujemy: nie jako maszynę do produkowania nowości, ale jako narzędzie odzyskiwania utraconej pamięci. Przez wieki te zwoje milczały nie dlatego, że nic nie miały do powiedzenia, ale dlatego, że nie mieliśmy języka, by je usłyszeć. Dziś ten język zaczyna się rodzić.

ŹRÓDŁA (linki)

Ocena źródeł (A/B/C) i ryzyko błędu

  • A: oficjalne materiały Vesuvius Challenge, Oxford, publikacje Nature, Scientific Reports i PLOS ONE; najmocniejsze dla chronologii, metody i aktualnych przełomów
  • B: komunikaty Diamond Light Source i NEH; dobre dla kontekstu instytucjonalnego i procesu skanowania
  • C: brak źródeł kluczowych użytych do tez głównych
  • Ryzyko błędu: średnie, bo sama technika i kamienie milowe są dobrze potwierdzone, ale część odczytów oraz interpretacji filologicznych nadal dojrzewa i może zostać doprecyzowana
  • Co by to rozstrzygnęło: pełne odczytanie kilku kolejnych zwojów tą samą metodą; niezależna publikacja krytyczna papyrologów z transkrypcją; chemiczna analiza atramentu w zwojach, które dają i nie dają sygnału