Pęknięty portret dużej, nierozpoznawalnej rodziny w srebrnej ramie stoi na mahoniowym biurku, a jego cień układa się w przewracające kostki domina.
Artykuł

Klątwa Kennedych

Zamachy, katastrofy lotnicze, przedwczesne zgony i rodzinne sekrety stworzyły mit dynastii ściganej przez fatum. Sprawdzamy chronologię tragedii Kennedych, ich rzeczywiste przyczyny oraz mechanizm, który zmienia serię dramatów w opowieść o klątwie.

Rodzina Kennedych miała być dowodem, że w Ameryce można zbudować własną dynastię. Były pieniądze, polityczne ambicje, Biały Dom i fotografie, na których wszyscy wyglądali, jakby przyszłość należała właśnie do nich. Potem przyszła seria wydarzeń, które zamieniły rodzinne nazwisko w synonim tragedii.

Wojna zabrała najstarszego syna. Katastrofa lotnicza córkę. Dwóch kolejnych braci zginęło w zamachach. Następne pokolenie dopisało do listy uzależnienia, wypadki i kolejną katastrofę samolotu. Z czasem przestano pytać wyłącznie o przyczyny poszczególnych zdarzeń. Zaczęto mówić o jednym wspólnym wyjaśnieniu: klątwie Kennedych.

Problem w tym, że wspólna nazwa nie musi oznaczać wspólnej przyczyny. Aby sprawdzić, czy za legendą kryje się coś więcej niż dramatyczna opowieść, trzeba najpierw rozdzielić fakty, rodzinne decyzje, polityczną przemoc i zwykłe ryzyko.

Rodzina stworzona do wielkości

Joseph P. Kennedy Sr. i Rose Fitzgerald Kennedy mieli dziewięcioro dzieci. Rodzina była liczna, zamożna, ambitna i od początku wychowywana w przekonaniu, że powinna odgrywać ważną rolę w życiu publicznym. Sukces jednego dziecka miał wzmacniać pozycję pozostałych, a nazwisko stawało się wspólnym politycznym kapitałem.

To ważne, ponieważ skala rodziny jest jednym z elementów późniejszej legendy. Robert F. Kennedy i jego żona Ethel mieli jedenaścioro dzieci. Do tego dochodzili małżonkowie, wnuki, kuzyni i osoby trwale obecne w życiu klanu. Im większa rodzina i im dłuższy analizowany okres, tym więcej naturalnych okazji do wystąpienia choroby, wypadku lub przedwczesnej śmierci.

Ciekawostka: listy „ofiar klątwy” często nie stosują jednej definicji rodziny. W zależności od autora obejmują rodzeństwo Johna F. Kennedy’ego, ich dzieci, dalszych krewnych, małżonków, a czasem także osoby związane z rodziną tylko przez jedno wydarzenie.

To nie unieważnia tragedii. Pokazuje jednak, że zanim uznamy serię zdarzeń za niezwykłą, musimy wiedzieć, jak duża była grupa, przez ile lat ją obserwujemy i co dokładnie zaliczamy do „nieszczęścia”. W opowieściach o klątwie te reguły zwykle powstają dopiero po fakcie.

Pierwsze pęknięcia

Za pierwszy dramat rodziny często uznaje się historię Rosemary Kennedy. Urodzona w 1918 roku córka Josepha i Rose miała trudności rozwojowe. W 1941 roku jej ojciec zgodził się na przeprowadzenie lobotomii, eksperymentalnej wówczas operacji, która miała ograniczyć jej gwałtowne zmiany nastroju i problemy z zachowaniem.

Zabieg zakończył się katastrofalnie. Rosemary utraciła znaczną część zdolności mówienia i poruszania się, a następnie została umieszczona w ośrodku opiekuńczym. To nie było działanie żadnego fatum, lecz tragiczny skutek konkretnej decyzji medycznej podjętej w epoce, w której destrukcyjne zabiegi psychiatryczne przedstawiano jako nowoczesną terapię.

Trzy lata później zginął Joseph P. Kennedy Jr., najstarszy syn i pierwotny polityczny faworyt ojca. 12 sierpnia 1944 roku jako pilot marynarki uczestniczył w projekcie Anvil, powiązanym z operacją Aphrodite. Samoloty wypełnione materiałami wybuchowymi miały zostać poderwane przez załogę, a później skierowane radiowo na niemieckie cele. Maszyna Kennedy’ego eksplodowała przedwcześnie. On i drugi pilot, Wilford Willy, zginęli.

Joseph Jr. był przygotowywany do wielkiej kariery. Po jego śmierci rodzinne oczekiwania przesunęły się na młodszego brata, Johna. W tej historii tragedia i polityczna sukcesja po raz pierwszy splotły się w sposób, który później będzie powtarzany przez biografów: gdy jeden Kennedy wypadał z planu, kolejny zajmował jego miejsce.

W 1948 roku zginęła Kathleen „Kick” Kennedy. Samolot, którym leciała, rozbił się podczas burzy nad Francją. Miała 28 lat. Zaledwie cztery lata wcześniej jej mąż William Cavendish poległ na wojnie, kilka tygodni po ich ślubie.

Do końca lat czterdziestych rodzina doświadczyła więc nie jednego, lecz kilku skrajnie bolesnych wydarzeń. Każde miało jednak odrębny mechanizm: kontrowersyjny zabieg medyczny, tajną misję wojenną i katastrofę lotniczą.

Dallas i Los Angeles

22 listopada 1963 roku prezydent John F. Kennedy został śmiertelnie postrzelony podczas przejazdu przez Dallas. Scena została zarejestrowana na filmach, odtworzona w śledztwach i powtarzana przez media tysiące razy. Dla milionów ludzi była nie tylko zabójstwem prezydenta, lecz także brutalnym przerwaniem opowieści o młodej, nowoczesnej Ameryce.

Komisja Warrena uznała, że strzelał Lee Harvey Oswald i działał sam. W 1979 roku komisja Izby Reprezentantów stwierdziła natomiast, że na podstawie dostępnego wówczas materiału istnieje wysokie prawdopodobieństwo udziału drugiego strzelca, choć nie zdołała go zidentyfikować ani ustalić rozmiaru ewentualnego spisku. Różnica między tymi ustaleniami pozostawiła przestrzeń, w której przez dziesięciolecia rozwijały się kolejne teorie.

FAKT: zabójstwo Johna F. Kennedy’ego było wydarzeniem politycznym, które doczekało się wieloletnich dochodzeń i ogromnego archiwum dokumentów. HIPOTEZA: łączenie go z innymi tragediami rodziny jako elementu jednego planu wymagałoby dowodów wskazujących na wspólnych sprawców lub wspólny mechanizm. Takich dowodów nie przedstawiono.

Niespełna pięć lat później historia powtórzyła się w najbardziej sugestywny możliwy sposób. Robert F. Kennedy ubiegał się o nominację prezydencką Demokratów. Po zwycięstwie w prawyborach w Kalifornii został postrzelony w hotelu Ambassador w Los Angeles 5 czerwca 1968 roku i zmarł następnego dnia.

Dwa polityczne zabójstwa braci w odstępie kilku lat były czymś tak wyjątkowym i emocjonalnie silnym, że wcześniejsze rodzinne tragedie zaczęły wyglądać jak zapowiedź. Od tej chwili niemal każde kolejne nieszczęście mogło zostać dopisane do gotowej już narracji.

Gdy lista zaczyna żyć własnym życiem

W lipcu 1969 roku samochód prowadzony przez senatora Edwarda „Teda” Kennedy’ego spadł z mostu na wyspie Chappaquiddick. Pasażerka, 28-letnia Mary Jo Kopechne, zginęła. Kennedy wydostał się z pojazdu, ale zgłosił wypadek dopiero następnego ranka. Zdarzenie stało się politycznym skandalem i na trwałe obciążyło jego reputację.

Chappaquiddick pokazuje słabość samego pojęcia „klątwy”. W tej historii Kennedy nie był tylko bierną ofiarą nieszczęścia. W centrum znalazły się jego decyzje, odpowiedzialność i śmierć innej osoby. Mimo to wydarzenie zostało włączone do tej samej listy co wojenne zgony i polityczne zamachy.

W 1984 roku David Kennedy, syn Roberta, zmarł po przedawkowaniu narkotyków. W 1997 roku jego brat Michael zginął w wypadku narciarskim w Aspen. Dwa lata później samolot pilotowany przez Johna F. Kennedy’ego Jr. spadł do Atlantyku. Zginęli także jego żona Carolyn Bessette Kennedy i jej siostra Lauren Bessette.

W przypadku katastrofy z 1999 roku istnieje szczegółowy raport amerykańskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu. NTSB uznała, że prawdopodobną przyczyną była utrata kontroli nad samolotem wskutek dezorientacji przestrzennej podczas nocnego lotu nad wodą. Ciemność i zamglenie utrudniały dostrzeżenie naturalnego horyzontu, a badanie wraku nie wykazało awarii mechanicznej przed uderzeniem.

To szczególnie ważny przykład. Śmierć syna zamordowanego prezydenta niemal automatycznie uruchomiła język fatum. Tymczasem śledztwo wskazywało na znany w lotnictwie mechanizm, konkretne warunki i ograniczone doświadczenie pilota w locie według przyrządów.

Warto zapamiętać: przypadek nie oznacza braku przyczyn. Każda z tragedii Kennedych miała własny mechanizm — wojnę, błędną procedurę medyczną, przemoc polityczną, uzależnienie, ryzykowną decyzję albo warunki lotu. „Klątwa” pojawia się dopiero wtedy, gdy różne mechanizmy zlewamy w jedną historię.

Jak powstaje rodzinna klątwa

Ludzki umysł nie lubi przypadkowych serii. Gdy kilka dramatycznych zdarzeń dotyczy jednej rozpoznawalnej rodziny, automatycznie szukamy łączącej je zasady. Psychologowie Amos Tversky i Daniel Kahneman opisali mechanizm dostępności: zdarzenia łatwe do przypomnienia wydają nam się częstsze i bardziej prawdopodobne, niż wynikałoby to z chłodnej analizy.

Kennedych trudno było zapomnieć. Byli stale obecni w gazetach, radiu i telewizji. Zamach na prezydenta, śmierć kandydata na prezydenta czy katastrofa samolotu syna JFK nie były prywatnymi rodzinnymi dramatami. Stawały się wydarzeniami narodowymi, odtwarzanymi w rocznice, filmach dokumentalnych i kolejnych publikacjach.

Do tego dochodzi efekt selekcji. Gdy opowieść o klątwie już istnieje, kolejne zdarzenia są oceniane według prostego pytania: czy da się je do niej dopisać? Jeśli tak, wzmacniają legendę. Jeśli członek rodziny żyje długo, spokojnie i umiera w podeszłym wieku, rzadko trafia na listę dowodów przeciwko klątwie.

Granice kategorii także pozostają ruchome. Raz liczymy wyłącznie gwałtowne zgony. Innym razem choroby, uzależnienia, poronienia, skandale, wypadki przeżyte i nieudane małżeństwa. Raz analizujemy dzieci Josepha i Rose, potem wnuki, dalszych krewnych i małżonków. Im bardziej rozszerzamy zakres, tym łatwiej znaleźć kolejne dramaty.

To klasyczny problem analizy prowadzonej od końca. Najpierw widzimy serię, a dopiero później ustalamy reguły, które mają ją opisać. Uczciwy test wyglądałby odwrotnie: najpierw należałoby zdefiniować rodzinę, okres, rodzaje zdarzeń i grupę porównawczą, a dopiero potem policzyć wyniki.

Fatum czy przypadek?

Nie ma wiarygodnych dowodów na istnienie jednej siły, spisku lub dziedzicznego mechanizmu, który łączyłby wszystkie tragedie rodziny Kennedych. Są natomiast mocne dowody na coś innego: była to wyjątkowo duża i publiczna rodzina, której członkowie często znajdowali się w polityce, wojsku, lotnictwie i innych środowiskach podwyższonego ryzyka.

Nie wszystko da się sprowadzić do czystej statystyki. Dwa zabójstwa polityczne braci są wydarzeniem rzeczywiście niezwykłym. Błędem byłoby jednak uznać, że ich niezwykłość automatycznie wyjaśnia katastrofę samolotu, przedawkowanie narkotyków czy skutki lobotomii.

Mit klątwy przetrwał, ponieważ porządkuje chaos. Zamiast kilkunastu osobnych historii otrzymujemy jedną opowieść o rodzinie, która zdobyła wszystko i musiała za to zapłacić. To motyw znany z antycznych tragedii: potężny ród, wielka ambicja i los, którego nie da się przechytrzyć.

Tyle że historia nie jest dramatem napisanym przez jednego autora. Kennedych nie spotkała jedna tragedia powracająca w różnych kostiumach. Spotkało ich wiele tragedii, z których później zbudowaliśmy jeden mit.

ŹRÓDŁA

Ocena źródeł i ryzyko błędu

  • A: National Archives, JFK Library, National Park Service, FBI Vault, NTSB oraz oryginalna publikacja naukowa Tversky’ego i Kahnemana. Są to źródła pierwotne, instytucjonalne lub akademickie.
  • B: TIME i inne renomowane opracowania prasowe wykorzystane pomocniczo przy opisie późniejszych zdarzeń oraz recepcji mitu.
  • C: nie wykorzystano jako podstawy artykułu blogów, anonimowych zestawień ani mediów społecznościowych.
  • Ryzyko błędu: średnie. Daty i główne okoliczności są dobrze udokumentowane, ale sama kategoria „klątwy Kennedych” nie ma stałej definicji, a listy przypisywanych jej zdarzeń różnią się między autorami.
  • Co by to rozstrzygnęło: z góry zdefiniowane badanie obejmujące wszystkich członków rodziny, jeden ustalony okres i porównanie z podobnie dużymi, zamożnymi oraz publicznymi rodzinami. Potwierdzenie rzeczywistej „klątwy” wymagałoby ponadto wskazania sprawdzalnego wspólnego mechanizmu łączącego poszczególne tragedie.