Jeśli proroctwo staje się precyzyjne dopiero wtedy, gdy wiemy już, co się wydarzyło, mamy poważny problem. Zamiast sprawdzać zdolność przewidywania przyszłości możemy nieświadomie sprawdzać własną zdolność dopasowywania niejasnego tekstu do znanej historii. W przypadku Nostradamusa właśnie ta różnica jest kluczem do oddzielenia fascynującego renesansowego fenomenu od dowodu na nadprzyrodzone przewidywanie przyszłości.
Michel de Nostredame był XVI-wiecznym lekarzem i astrologiem, który osiadł w Salon-de-Provence. Publikował almanachy, sporządzał horoskopy, a w 1555 roku w Lyonie ukazała się pierwsza część dzieła, które zapewniło mu nieśmiertelność - Les Prophéties. Korpus przypisywany Nostradamusowi obejmuje 942 czterowiersze zebrane w tak zwanych „Centuriach”. Nazwa nie oznacza jednak kolejnych stuleci przyszłości, lecz zbiory liczące do stu czterowierszy.
Przepowiednie bez kalendarza
Problem zaczyna się już przy próbie przeczytania Proroctw jak normalnej prognozy. Czterowiersze nie układają się w jasną chronologię. Dat jest stosunkowo niewiele. Pojawiają się natomiast wojny, pożary, klęski, konflikty dynastyczne, miasta, władcy, gwałtowne przemiany i obrazy katastrof.
To wyjątkowo pojemny repertuar. Jeśli dysponujemy setkami takich tekstów i kilkoma stuleciami europejskiej historii, liczba możliwych zestawień szybko rośnie. Szczególnie wtedy, gdy pozwolimy interpretatorowi swobodnie decydować, które słowo należy potraktować dosłownie, które metaforycznie, a które uznać za nazwę, anagram albo błąd językowy.
Warto zapamiętać: niejasność nie dowodzi fałszu przepowiedni, ale bardzo utrudnia jej uczciwe sprawdzenie. Im więcej możliwych interpretacji, tym łatwiej znaleźć jedną pasującą już po wydarzeniu.
Król, „Hister” i wielkie trafienia
Jednym z najsłynniejszych przykładów jest czterowiersz I.35, od dawna łączony ze śmiercią francuskiego króla Henryka II w 1559 roku. W tekście pojawiają się młody i stary „lew”, pojedynek, oczy oraz „złota klatka”. Henryk rzeczywiście został śmiertelnie ranny podczas turnieju, gdy fragment lancy Gabriela de Montgomery'ego przedostał się przez hełm.
Podobieństwo potrafi działać na wyobraźnię. Problem metodologiczny brzmi jednak: czy przed turniejem ktoś potrafił na podstawie tego czterowiersza wskazać Henryka II, przeciwnika, miejsce i rodzaj wydarzenia? Czy też znaczenie tekstu zostało doprecyzowane dopiero wtedy, gdy dramatyczna historia dostarczyła gotowego rozwiązania?
Jeszcze wyraźniej widać to w przypadku słowa „Hister” z czterowiersza II.24. W XX wieku zaczęło ono wyglądać dla wielu odbiorców jak niemal bezpośrednia zapowiedź Hitlera. Badacze historii recepcji Nostradamusa zwracają jednak uwagę na związek tego określenia z dawną nazwą Dunaju. To wydarzenie historyczne sprawiło, że jedno stare słowo otrzymało nowe, niezwykle sugestywne znaczenie.
Po zamachach z 11 września 2001 roku mechanizm przybrał jeszcze bardziej spektakularną postać. Internet błyskawicznie wypełnił się rzekomymi przepowiedniami Nostradamusa dotyczącymi ataku. Jeden z najsłynniejszych tekstów nie był jednak jego dziełem. Powstał wcześniej jako przykład mający pokazać, jak łatwo skonstruować brzmiącą przekonująco przepowiednię, a po zamachach zaczął krążyć jako autentyk.
Ciekawostka: legenda Nostradamusa nie składa się wyłącznie z interpretacji jego prawdziwych tekstów. W różnych epokach pojawiały się również nowe wersy błędnie lub celowo przypisywane renesansowemu astrologowi.
Gdy mózg zna już odpowiedź
Tutaj historia Nostradamusa spotyka się z psychologią poznawczą. Jednym z ważnych mechanizmów jest efekt pewności wstecznej. Kiedy poznajemy wynik wydarzenia, jego wcześniejszy rozwój może zacząć wydawać się bardziej przewidywalny, niż był naprawdę. Po katastrofie wskazówki prowadzące do katastrofy wyglądają wyraźniej. Po zwycięstwie polityka jego droga do zwycięstwa może wydawać się niemal nieunikniona.
Drugi mechanizm to błąd potwierdzenia. Ludzie mają skłonność do wyszukiwania i interpretowania informacji w sposób sprzyjający hipotezie, którą już rozważają. Jeśli pytamy: „który czterowiersz przewidział Hitlera?”, zaczynamy przeszukiwać tekst w poszukiwaniu Hitlera. Znalezienie słowa brzmiącego podobnie do jego nazwiska staje się wtedy znacznie bardziej znaczące niż setki fragmentów, które do tej historii nie pasują.
Można przywołać także efekt Forera, znany z badań nad odbiorem ogólnych opisów osobowości. Nie jest on eksperymentem dotyczącym Nostradamusa, pokazuje jednak ważną właściwość interpretacji: ogólne i elastyczne sformułowania potrafią zostać odebrane jako zaskakująco trafne, kiedy odbiorca sam uzupełnia ich znaczenie.
Żaden z tych mechanizmów nie oznacza, że każdy człowiek wierzący w proroctwa świadomie oszukuje siebie albo innych. Przeciwnie - właśnie dlatego błędy poznawcze są interesujące. Selekcja i interpretacja mogą przebiegać bez świadomego zamiaru manipulowania dowodami.
Jak naprawdę przetestować proroctwo?
Można wyobrazić sobie test znacznie surowszy niż wyszukiwanie dawnych tekstów po każdej wielkiej katastrofie. Zasady byłyby proste:
- Przed wydarzeniem wybieramy konkretny czterowiersz.
- Przed wydarzeniem zapisujemy jego interpretację - datę lub okres, miejsce, uczestników i możliwie dokładny przebieg.
- Nie zmieniamy później znaczenia słów, gdy znamy już wynik.
- Liczymy nie tylko trafienia, ale również przewidywania, które się nie sprawdziły.
- Sprawdzamy, czy opis był dostatecznie konkretny, aby mógł zostać jednoznacznie uznany za błędny.
To ostatnie kryterium jest szczególnie ważne. Zdanie w rodzaju „wielkie państwo czeka konflikt” prawdopodobnie znajdzie swoje spełnienie, jeśli damy mu wystarczająco dużo czasu i swobodnie wybierzemy państwo oraz rodzaj konfliktu. Znacznie trudniej trafić wtedy, gdy prognoza określa z góry miejsce, termin i zdarzenie.
Warto zapamiętać: trafność przewidywania ocenia się na podstawie informacji dostępnych przed wynikiem. Dopasowanie wykonane dopiero po wydarzeniu nie jest równoważne z przewidzeniem tego wydarzenia.
Co więc naprawdę przewidział Nostradamus?
Najostrożniejsza odpowiedź brzmi: jego teksty nie dostarczają przekonującego, kontrolowalnego dowodu na nadprzyrodzoną zdolność przewidywania konkretnych wydarzeń. Nie oznacza to jednak, że sam Nostradamus był tylko cynicznym oszustem. Był człowiekiem renesansu działającym w kulturze, w której astrologia, religijne wyobrażenia o historii, medycyna i przepowiednie funkcjonowały w zupełnie innym intelektualnym otoczeniu niż współczesna nauka.
I być może właśnie tutaj kryje się najbardziej interesująca część jego historii. Przez kolejne epoki te same czterowiersze otrzymywały nowe znaczenia. Francuscy monarchiści, czytelnicy żyjący w epoce Napoleona, ludzie przeżywający wojny światowe i użytkownicy internetu po 11 września potrafili odnaleźć w nich własną teraźniejszość.
Fenomen Nostradamusa mówi więc nie tylko o naszym pragnieniu poznania przyszłości. Mówi również o niezwykłej zdolności człowieka do odnajdywania wzorów w przeszłości, kiedy zna już zakończenie historii. I właśnie dlatego najbardziej fascynujące pytanie może nie brzmieć: „co Nostradamus przewidział?”, lecz: „dlaczego po każdym wielkim wydarzeniu potrafimy znaleźć wers, który wygląda tak, jakby czekał na nie od stuleci?”.
ŹRÓDŁA
- Pierre Brind'Amour - Les premières centuries, ou, Propheties: édition Macé Bonhomme de 1555
- H-France Review - recenzja książki Stéphane'a Gersona o historii legendy Nostradamusa
- Bertram R. Forer - The Fallacy of Personal Validation
- Raymond S. Nickerson - Confirmation Bias: A Ubiquitous Phenomenon in Many Guises
- Cambridge University Press - Hindsight Bias
- Snopes - Did Nostradamus Predict the 9/11 Attacks?