26 grudnia 1900 roku statek obsługujący szkockie latarnie morskie zbliżył się do wyspy Eilean Mòr. Nikt nie odpowiedział na jego syrenę ani rakietę sygnałową. W latarni nie było Jamesa Ducata, Thomasa Marshalla ani Donalda McArthura. Trzech mężczyzn zniknęło, choć budynek był zamknięty, wyposażenie sprawne, a praca przygotowująca światło do kolejnej nocy została wykonana.
Nie znaleziono ciał, łodzi ani wiadomości wyjaśniającej odejście załogi. Znaleziono natomiast zniszczenia świadczące o ogromnej sile morza. Oficjalne dochodzenie wskazało najbardziej prawdopodobny przebieg tragedii, ale nie mogło odtworzyć jej ostatnich minut.
W tę lukę szybko weszła legenda. Z czasem pojawiły się opowieści o niedokończonym posiłku, przewróconym krześle i dzienniku, w którym doświadczeni latarnicy mieli płakać, modlić się i zapisywać złowieszcze zdania. Najbardziej znane elementy historii są jednocześnie tymi, które mają najsłabsze oparcie w dokumentach.
Latarnia gotowa, wyspa pusta
Latarnia na Eilean Mòr należała do Northern Lighthouse Board i działała zaledwie od 1899 roku. Wyspa jest częścią niewielkiego archipelagu Flannan, położonego na zachód od szkockiej wyspy Lewis. Stacja była na tyle odległa, że trzyosobowa obsada pracowała tam bez bezpośredniej łączności radiowej z lądem.
15 grudnia 1900 roku załoga parowca Archtor zauważyła, że światło latarni nie jest widoczne. Informację zgłoszono po dotarciu do portu, ale według archiwalnego opisu nie trafiła ona w odpowiednim czasie do osób odpowiedzialnych za stację.
Planowana zmiana obsady również została opóźniona przez pogodę. Dopiero 26 grudnia do Eilean Mòr dotarł Hesperus. Kapitan statku uruchomił syrenę i wystrzelił rakietę. Na maszcie nie pojawiła się zwyczajowa flaga. Nikt nie wyszedł na powitanie.
Na brzeg zszedł Joseph Moore, latarnik przybywający na zmianę. Brama była zamknięta. Zamknięte były również zewnętrzne drzwi, choć same drzwi prowadzące do kuchni pozostawały otwarte. W kominku od kilku dni nie palono. Łóżka były puste.
W pomieszczeniu latarni wszystko znajdowało się na swoim miejscu. Lampa była wyczyszczona, zbiorniki napełnione, a mechanizm przygotowany. Umyte garnki i uporządkowana kuchnia wskazywały, że osoba pełniąca dyżur kuchenny zakończyła pracę.
Ostatnie pełne wpisy w dzienniku pochodziły z 13 grudnia. Informacje z 14 grudnia oraz poranne pomiary z 15 grudnia zapisano na tabliczce, aby później przenieść je do księgi. Wszystko wskazywało, że mężczyźni zniknęli po wykonaniu obowiązków w sobotnie popołudnie 15 grudnia.
Ślady prowadzą na zachód
Wschodnie lądowisko nie nosiło śladów katastrofy. Liny pozostawały zabezpieczone w miejscach, w których złożono je po poprzedniej dostawie.
Po zachodniej stronie sytuacja wyglądała inaczej. Skrzynia przeznaczona na liny zniknęła. Część lin leżała rozrzucona w pobliżu dźwigu. Metalowe barierki zostały wyrwane z fundamentów i połamane, a poręcz służąca do mocowania cumy całkowicie zniknęła.
Robert Muirhead, superintendent Northern Lighthouse Board, dotarł na wyspę 29 grudnia. W raporcie opisał również duży blok skalny, ważący ponad dwadzieścia brytyjskich cetnarów, czyli w przybliżeniu tonę. Kamień został wyrwany z położenia wyżej na zboczu i przeniesiony na betonową ścieżkę.
Koło ratunkowe przymocowane przy zachodniej trasie zostało zerwane około 110 stóp, czyli mniej więcej 33 metrów, nad poziomem morza. Na linach pozostały fragmenty jego płóciennej osłony.
„Siła morza, przelewającego się przez barierki, zerwała koło ratunkowe z lin” - Robert Muirhead, raport z 8 stycznia 1901 roku, tłumaczenie redakcji.
Ubrania pozostawione w latarni także tworzyły pewien wzór. Ducat i Marshall zabrali obuwie oraz odzież używaną podczas schodzenia w stronę lądowisk. Codzienny płaszcz McArthura pozostał w budynku. Moore uznał, że trzeci mężczyzna wyszedł jedynie w koszuli, być może nagle i bez przygotowania.
Na tej podstawie Muirhead przyjął, że Ducat i Marshall poszli sprawdzić albo zabezpieczyć wyposażenie zachodniego lądowiska. McArthur miał później wybiec z latarni. Cała trójka mogła zostać porwana przez niespodziewanie wielką falę.
Dziennik, którego nie było
W popularnej wersji historii najważniejszym dowodem nie są uszkodzenia na wyspie, lecz rzekome wpisy z dziennika. Thomas Marshall miał notować, że podczas potężnego sztormu Ducat zachowywał się nienaturalnie cicho, McArthur płakał, a wszyscy trzej mężczyźni wspólnie się modlili. Ostatnia wiadomość miała ogłaszać spokój morza i opiekę Boga.
Zapis ten jest wielokrotnie powtarzany w książkach, filmach i materiałach internetowych. Nie pasuje jednak do dokumentacji powstałej bezpośrednio po zaginięciu.
Raporty Moore'a i Muirheada mówią, że dziennik uzupełniono tylko do 13 grudnia. Późniejsze, techniczne informacje znajdowały się na tabliczce. Ostatni zapis wykonano rankiem 15 grudnia, a nie o godzinie 13, jak twierdzi sensacyjna wersja.
Badacz Mike Dash prześledził historię rzekomych wpisów i wskazał, że ich znana forma pojawiła się w publikacjach długo po tragedii. Najwcześniejszy trop prowadzi do amerykańskiego magazynu sensacyjnego z 1929 roku, a więc prawie trzy dekady po zaginięciu.
Podobnie wygląda sprawa przewróconego krzesła i nietkniętego posiłku. Taki obraz utrwalił w 1912 roku poeta Wilfrid Wilson Gibson. Jego utwór nadał historii niezwykłą siłę, ale nie był relacją świadka. W sprawozdaniu Moore'a nie ma sceny gwałtownie przerwanego obiadu. Przeciwnie, naczynia były czyste, a kuchnia uporządkowana.
Warto zapamiętać: najbardziej niepokojące szczegóły tej historii pochodzą często z późniejszej literatury, a nie z raportów sporządzonych na wyspie.
Najmocniejsza hipoteza i jej luka
Hipoteza morskiego wypadku tłumaczy większość dostępnych śladów. Dwóch latarników mogło zejść do zachodniego lądowiska, aby sprawdzić liny lub inne wyposażenie. Jeden z nich został porwany przez falę. Drugi pobiegł po pomoc albo próbował go ratować. McArthur wybiegł bez płaszcza, ponieważ zobaczył niebezpieczeństwo lub usłyszał wezwanie.
Kolejna fala mogła zmyć pozostałych mężczyzn. Woda uderzająca w skalne zagłębienia i strome ściany wyspy nie musiała zachowywać się jak regularna fala na otwartym oceanie. Lokalny układ skał mógł skierować jej energię wysoko ponad zwykłą linię brzegową.
Nie jest to jednak rekonstrukcja potwierdzona przez świadka. Nie wiadomo, czy zniszczenia powstały dokładnie 15 grudnia, czy podczas późniejszej pogody. Nie wiadomo, co jako pierwsze skłoniło latarników do wyjścia. Nie można też dowieść, że wszyscy znaleźli się przy zachodnim lądowisku w tej samej chwili.
Teorie o bójce, morderstwie, porwaniu przez obcy statek albo działaniu sił nadprzyrodzonych nie mają porównywalnego oparcia w materiale dowodowym. Wymagają dopisania zdarzeń, po których nie pozostały żadne ślady.
Najuczciwszy wniosek jest mniej widowiskowy, lecz bardziej przejmujący. Trzej ludzie prawdopodobnie zginęli podczas wykonywania pracy w jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc szkockiego wybrzeża. Mechanizm tragedii można zrekonstruować. Jej dokładnego przebiegu już nie.
Latarnia na Eilean Mòr została zautomatyzowana w 1971 roku. Światło nadal prowadzi statki, ale nie odpowiada na pytanie, które od grudnia 1900 roku powraca w kolejnych książkach, filmach i opowieściach.
ŹRÓDŁA
National Records of Scotland - Flannan Isles Lighthouse Keepers: The disappearance
Northern Lighthouse Board - Flannan Isles i transkrypcje dokumentów z 1900 i 1901 roku
National Records of Scotland - przewodnik po dokumentach dotyczących Flannan Isles
Northern Lighthouse Board - historia i dane latarni Flannan Islands
Project Gutenberg - Wilfrid Wilson Gibson, Fires - Book I, zawierający poemat Flannan Isle
British Newspaper Archive - relacja o doniesieniu prasowym z grudnia 1900 roku