Monumentalna Tower of London o świcie, z dwoma świetlistymi ścieżkami wydobywającymi się z White Tower i niemożliwie urywającymi przed bramą twierdzy.
Artykuł

Książęta, którzy zniknęli

Dwóch synów Edwarda IV znalazło się w Tower of London w samym środku kryzysu sukcesyjnego 1483 roku. Niedługo potem przestali pojawiać się w źródłach, ich stryj został królem, a Anglia otrzymała zagadkę, która przetrwała ponad pięć stuleci. Morderstwo wydaje się prawdopodobne - lecz pomiędzy prawdopodobieństwem a dowodem wciąż pozostaje ogromna luka.

Latem 1483 roku 12-letni Edward V był królem Anglii. Nie zdążył jednak zostać koronowany. Kilka tygodni później koronę nosił jego stryj Richard III, a Edward i jego 9-letni brat Richard, książę Yorku, zniknęli z życia publicznego. Nie zachował się dokument opisujący ich śmierć, nie znamy miejsca pewnego pochówku i nie istnieje współczesne wydarzeniom świadectwo naocznego świadka morderstwa. Mimo to właśnie zabójstwo stało się najbardziej znanym wyjaśnieniem ich losu.

Historia Książąt w Tower jest fascynująca nie dlatego, że dysponujemy niezwykle skomplikowaną zagadką kryminalną. Przeciwnie - jej siłą jest ogromna luka w materiale dowodowym. Wiemy, że chłopcy znaleźli się w samym centrum brutalnej walki o sukcesję. Wiemy, że przestano ich widywać. Reszta jest próbą zrekonstruowania tego, co mogło wydarzyć się za murami twierdzy.

Król, który nie doczekał koronacji

9 kwietnia 1483 roku zmarł Edward IV. Jego najstarszy syn Edward, przebywający wówczas w Ludlow, odziedziczył koronę jako Edward V. Miał zaledwie 12 lat, dlatego kluczową rolę miał odegrać jego stryj Richard, książę Gloucester, wyznaczony na lorda protektora.

Podczas podróży młodego króla do Londynu Richard przejął kontrolę nad jego otoczeniem. Część krewnych Edwarda ze strony matki, Elizabeth Woodville, została zatrzymana. Sam król dotarł do Tower of London.

Dzisiaj nazwa Tower automatycznie kojarzy się z więzieniem, ale w XV wieku twierdza była również rezydencją królewską. Pobyt monarchy przed koronacją nie był więc sam w sobie dowodem uwięzienia. Edward miał stamtąd rozpocząć uroczysty pochód koronacyjny.

Wkrótce do Tower przyprowadzono także jego młodszego brata Richarda, księcia Yorku. Ich matka schroniła się wcześniej wraz z dziećmi w sanktuarium przy Westminster Abbey, lecz ostatecznie zgodziła się oddać młodszego syna pod opiekę ludzi protektora.

Koronację Edwarda planowano początkowo na czerwiec. Nie odbyła się.

W ciągu tygodni zmienił się następca tronu

Przeciwnicy praw sukcesyjnych dzieci Edwarda IV wysunęli twierdzenie, że jego małżeństwo z Elizabeth Woodville było nieważne, ponieważ wcześniej miał zawrzeć wiążący kontrakt małżeński z Eleanor Butler. Jeśli twierdzenie było prawdziwe, dzieci Edwarda i Elizabeth mogły zostać uznane za nieślubne i pozbawione praw do korony.

W czerwcu 1483 roku Richard przyjął koronę, a 6 lipca został koronowany jako Richard III. Argumentację dotyczącą jego tytułu do tronu zatwierdził następnie parlament w akcie znanym jako Titulus Regius w 1484 roku.

Warto zapamiętać: pobyt chłopców w Tower i przejęcie korony przez Richarda III są faktami. Ich zabójstwo i tożsamość ewentualnego sprawcy pozostają wnioskami opartymi na poszlakach i późniejszych przekazach.

W tym samym czasie bracia zaczęli znikać z pola widzenia. Kronika londyńska odnotowała ich jeszcze podczas zabawy i strzelania z łuków w ogrodzie Tower. Włoski obserwator Dominic Mancini pisał natomiast, że z czasem pojawiali się coraz rzadziej, aż przestano ich widywać.

To właśnie tutaj kończy się historia, którą można rekonstruować ze względnie bliskich wydarzeniom świadectw. Nie istnieje pewny zapis mówiący: tego dnia Edward i Richard zmarli, w taki sposób i z rozkazu tej osoby.

Czy Richard III kazał ich zabić?

Podejrzenie jest oczywiste. Richard III posiadał kontrolę nad Tower, jego bratankowie stanowili potencjalne centrum opozycji, a ich usunięcie rozwiązywało poważny problem sukcesyjny. To sprawia, że od stuleci pozostaje głównym podejrzanym.

Ale motyw i możliwość działania nie są jeszcze dowodem wykonania zbrodni.

Najbardziej szczegółowa wersja morderstwa została spisana przez Thomasa More'a dopiero w drugiej dekadzie XVI wieku. Według niej Richard zlecił usunięcie chłopców Sir Jamesowi Tyrellowi, a dwaj wykonawcy mieli udusić ich w łóżkach. Relacja More'a ogromnie wpłynęła na późniejsze przedstawianie Richarda III, a jej echo słychać także w słynnym dramacie Shakespeare'a.

More nie był jednak świadkiem wydarzeń. Gdy książęta zniknęli, był kilkuletnim dzieckiem. Jego tekst powstał około trzy dekady później i przez długi czas krytycy traktowali dokładne szczegóły jako element późniejszej tradycji lub politycznie wygodnej narracji Tudorów.

Sprawa nie jest jednak tak prosta jak przeciwstawienie „prawdy” i „tudorowskiej propagandy”. Historyk Tim Thornton zwrócił uwagę, że część osób wymienionych przez More'a lub ich najbliższe rodziny nadal żyła w okresie powstawania jego tekstu, a autor miał dostęp do środowisk mogących znać wcześniejsze przekazy. Nie potwierdza to sceny morderstwa opisanej przez More'a, ale utrudnia odrzucenie całej opowieści jako czystej literackiej fikcji.

Na liście alternatywnych podejrzanych pojawia się między innymi Henry Stafford, książę Buckingham, jeden z najpotężniejszych współpracowników Richarda. W późniejszych teoriach wskazywano także ludzi związanych z Tudorami. Problem pozostaje ten sam: żaden zachowany dokument nie pozwala przypisać zbrodni konkretnej osobie z pewnością odpowiadającą współczesnemu śledztwu.

Kości pod schodami

W 1674 roku, podczas prac w White Tower, pod schodami odnaleziono szczątki dwojga dzieci. Odkrycie natychmiast skojarzono z zaginionymi synami Edwarda IV. Z rozkazu Karola II kości zostały ostatecznie złożone w Westminster Abbey jako domniemane szczątki Edwarda i Richarda.

Problem polegał na tym, że od zaginięcia minęło niemal dwieście lat. Nie istniał sposób pozwalający wiarygodnie potwierdzić ich tożsamość.

W 1933 roku urnę otwarto, a zachowane kości poddano badaniu anatomicznemu. Uznano je za szczątki dwojga młodych ludzi w wieku zbliżonym do wieku książąt. W ówczesnych interpretacjach traktowano wynik jako silne potwierdzenie tradycyjnej historii.

Późniejsze analizy metodologii wykazały jednak poważne ograniczenia tych badań. Materiał był niekompletny, a możliwości antropologii sądowej z początku XX wieku znacząco odbiegały od współczesnych. W przeglądzie opublikowanym w 1989 roku wskazano, że ponowne badanie z zastosowaniem nowoczesnych metod, w tym datowania i genetyki, mogłoby dostarczyć znacznie lepszych informacji.

Do takiego kompleksowego ponownego badania dotąd nie doszło. Szczątki nie zostały potwierdzone jako należące do Edwarda V i jego brata za pomocą DNA.

Ciekawostka: nawet gdyby współczesne badania DNA potwierdziły, że szczątki należą do Edwarda i Richarda, nie wskazałyby automatycznie zabójcy. Mogłyby rozstrzygnąć jeden fragment zagadki - nie całe śledztwo.

Nowe tropy, stara zagadka

Spór nie zatrzymał się w XX wieku. W ostatnich latach ponownie zaczęto analizować dokumenty związane zarówno z możliwością śmierci książąt, jak i hipotezą ich przetrwania.

W 2024 roku Tim Thornton opublikował analizę niepozornego zapisu dotyczącego złotego łańcucha Edwarda V. W testamencie Margaret Capell znalazła się informacja o przedmiocie należącym wcześniej do młodego króla. Rodzina Capell była powiązana z Sir Jamesem Tyrellem - człowiekiem, którego późniejsza tradycja wskazywała jako organizatora zabójstwa na polecenie Richarda III.

To interesująca poszlaka, ale sam autor badań podkreśla alternatywne wyjaśnienie: królewska własność mogła zostać rozdzielona lub sprzedana po odsunięciu Edwarda od tronu. Łańcuch nie jest więc „dowodem morderstwa”. Pokazuje jedynie, że osobisty przedmiot Edwarda znalazł się później w środowisku, które ma intrygujące związki z jednym z bohaterów opowieści More'a.

Równolegle popularność odzyskała hipoteza przetrwania książąt. Badaczka Philippa Langley argumentowała, że dokumenty związane z późniejszymi pretendentami do tronu mogą wskazywać, iż osoby znane jako Lambert Simnel i Perkin Warbeck miały silniejsze związki z dynastią Yorków, niż tradycyjnie przyjmowano.

Teza pozostaje jednak mocno sporna. W 2024 roku historyk Michael Hicks przeanalizował przedstawiane dowody i stwierdził, że nie wykazują one, iż którykolwiek z książąt rzeczywiście przeżył panowanie Richarda III. Dokumenty mogą być cennymi świadectwami późniejszych spisków przeciwko Henrykowi VII, lecz to nie to samo co dowód tożsamości pretendentów.

Najbardziej ostrożny wniosek pozostaje więc mniej widowiskowy niż rozwiązanie zagadki: Edward V i Richard prawdopodobnie zmarli niedługo po zniknięciu, a zabójstwo jest szeroko uznawane za bardzo prawdopodobny scenariusz. Nie wiemy jednak dokładnie, kiedy zmarli, w jaki sposób ani kto wydał ewentualny rozkaz.

To właśnie dlatego sprawa przetrwała pięć stuleci. Jest wystarczająco dużo danych, by zbudować przekonującą rekonstrukcję - i jednocześnie zbyt mało, by uczciwie nazwać ją pewnością.

ŹRÓDŁA