22 lipca 1991 roku, około godziny 23:30, policjanci patrolujący Milwaukee zauważyli mężczyznę poruszającego się ulicą w pobliżu budynku mieszkalnego. Był częściowo rozebrany, wyraźnie zdenerwowany, a z jednego z jego nadgarstków zwisała metalowa kajdanka.
Nazywał się Tracy Edwards. Powiedział funkcjonariuszom, że uciekł z mieszkania, w którym pewien mężczyzna groził mu nożem.
Policjanci postanowili sprawdzić jego historię. Nie mogli jeszcze wiedzieć, że właśnie rozpoczynają interwencję, która doprowadzi do ujawnienia jednej z najbardziej wstrząsających serii zabójstw w historii Stanów Zjednoczonych.
Wrócili razem z Edwardsem do budynku przy North 25th Street, do mieszkania numer 213.
Mieszkał tam 31-letni Jeffrey Dahmer.
Ucieczka, która przerwała serię zabójstw
Wszystko zaczęło się od spotkania, które początkowo nie zapowiadało zagrożenia. Dahmer zaproponował Tracy'emu Edwardsowi pieniądze za pozowanie do zdjęć. Mężczyzna zgodził się pójść do jego mieszkania.
Jak Edwards zeznał później w sądzie, gospodarz początkowo zachowywał się przyjaźnie i sprawiał wrażenie zwyczajnego człowieka. W pewnym momencie sytuacja jednak gwałtownie się zmieniła.
Dahmer założył mu kajdankę na jeden nadgarstek i zaczął grozić nożem. Edwards znalazł się w pułapce. Przez kilka godzin próbował uniknąć ataku i znaleźć sposobność do ucieczki.
Podczas procesu opowiadał o zachowaniu Dahmera, jego groźbach i dziwnej atmosferze panującej w mieszkaniu. Zeznał również, że napastnik pokazał mu ludzkie szczątki, w tym głowę przechowywaną w lodówce.
Ostatecznie Edwards wykorzystał moment nieuwagi gospodarza. Uderzył Dahmera pięścią i wybiegł z mieszkania.
Nie zdążył uwolnić ręki z kajdanki.
To właśnie ten widoczny ślad zagrożenia zwrócił uwagę patrolujących okolicę funkcjonariuszy. Edwards nie ograniczył się do ucieczki. Zaprowadził policjantów z powrotem do człowieka, który go przetrzymywał.
Zdjęcia, które zmieniły zwykłą interwencję w śledztwo
Do mieszkania Dahmera weszli funkcjonariusze Robert Rauth i Rolf Mueller. Z początku sprawa mogła wyglądać na interwencję dotyczącą gróźb i bezprawnego przetrzymywania człowieka.
Dahmer próbował przedstawić sytuację jako nieporozumienie. Nie od razu było oczywiste, co naprawdę wydarzyło się za drzwiami mieszkania.
Przełom nastąpił, gdy policjanci znaleźli fotografie wykonane aparatem Polaroid. Nie były to zwyczajne zdjęcia. Przedstawiały ludzkie ciała i ich części w różnych stadiach rozczłonkowania.
Funkcjonariusze mieli przed sobą materialne ślady przestępstw znacznie poważniejszych niż te, o których początkowo mówił Edwards.
Dahmer został obezwładniony i zatrzymany.
Dalsze przeszukanie ujawniło, że jego mieszkanie było jednocześnie miejscem przechowywania szczątków wielu zamordowanych osób.
Ludzka głowa w lodówce
Wśród najbardziej szokujących znalezisk znajdowały się ludzkie głowy. Według szczegółowej relacji opublikowanej w 1991 roku w magazynie TIME, jedną odkryto w lodówce, a dwie kolejne w osobnej zamrażarce.
Nie były to jedyne szczątki przechowywane w mieszkaniu.
Śledczy zabezpieczyli również czaszki, kości, fragmenty ciał i beczkę zawierającą rozkładające się szczątki. Znaleźli też substancje chemiczne, między innymi kwas solny, środki odtłuszczające i chemikalia konserwujące.
Dahmer wykorzystywał różne metody do przechowywania, preparowania i usuwania szczątków. Nie wszystkie znalezione substancje służyły temu samemu celowi.
Opis miejsca zbrodni nie opiera się wyłącznie na sensacyjnych doniesieniach prasowych. W 2017 roku patolog sądowy Jeffrey M. Jentzen opublikował naukowe opracowanie sprawy, przedstawiające ustalenia dotyczące oględzin mieszkania, sekcji zwłok i identyfikacji ofiar.
W mieszkaniu znaleziono szczątki należące do 11 zamordowanych osób. Ich identyfikacja wymagała pracy specjalistów medycyny sądowej, antropologii i kryminalistyki.
Ważne rozróżnienie: liczba 17 odnosi się do wszystkich zabójstw, do których przyznał się Dahmer. Nie oznacza, że szczątki wszystkich 17 ofiar znajdowały się w jego mieszkaniu w chwili zatrzymania.
Śledztwo szybko wykroczyło poza Milwaukee. Dahmer przyznał się do zabójstw popełnianych od 1978 do 1991 roku. Wśród ofiar byli dorośli mężczyźni i niepełnoletni chłopcy.
W sprawę włączyło się FBI, zapewniając między innymi wsparcie laboratoryjne i identyfikacyjne. Analizowano materiał biologiczny, dokumentację fotograficzną, ślady narzędzi oraz inne dowody zabezpieczone w mieszkaniu.
Ostatecznie Dahmer został skazany za 16 zabójstw, chociaż przyznał się do 17.
Dwa miesiące wcześniej policjanci byli już w tym mieszkaniu
Najbardziej niepokojącym aspektem tej historii pozostaje jednak coś innego niż zawartość lodówki.
27 maja 1991 roku, niespełna dwa miesiące przed zatrzymaniem Dahmera, policja interweniowała w związku z nagim, zdezorientowanym i rannym nastolatkiem zauważonym w pobliżu tego samego budynku.
Był nim 14-letni Konerak Sinthasomphone.
Świadkowie alarmowali funkcjonariuszy, że chłopiec potrzebuje pomocy. Dahmer przekonał jednak policjantów, że jest on jego dorosłym partnerem, który wypił zbyt dużo alkoholu.
Funkcjonariusze zaakceptowali to wyjaśnienie i odprowadzili nastolatka do mieszkania Dahmera. Nie zapewnili mu ochrony, choć istniały poważne sygnały wskazujące na zagrożenie.
Według późniejszych ustaleń Dahmer zabił Koneraka po odejściu policjantów.
Po ujawnieniu zbrodni przeprowadzono dochodzenie dotyczące majowej interwencji. Szef policji w Milwaukee wskazał na naruszenia obowiązków służbowych, w tym niezabezpieczenie nastolatka i nieprawidłowe postępowanie ze świadkami. Dwóch funkcjonariuszy początkowo zwolniono ze służby.
Sprawa Koneraka wywołała także debatę o uprzedzeniach, jakości pracy policji i traktowaniu zgłoszeń pochodzących od lokalnej społeczności. Rodzina chłopca dochodziła odpowiedzialności miasta na drodze cywilnej.
Ten epizod szczególnie mocno zmienia sposób patrzenia na wydarzenia z 22 lipca. Historia Dahmera nie jest wyłącznie opowieścią o sprawcy, który przez lata ukrywał zbrodnie. Jest również historią sytuacji, w której służby otrzymały wyraźny sygnał zagrożenia, ale nie uchroniły dziecka przed śmiercią.
Siedemnaście ofiar i człowiek, który przeżył
Jeffrey Dahmer został skazany na wielokrotne dożywocie. Zmarł 28 listopada 1994 roku po tym, jak został zaatakowany przez współwięźnia.
Jego nazwisko stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych w historii amerykańskiej kryminalistyki. Dokumenty, książki, filmy i seriale przez lata odtwarzały szczegóły zbrodni.
Łatwo jednak zauważyć, jak często w takich opowieściach całą uwagę przejmuje morderca. Liczba 17 staje się elementem sensacyjnej biografii, a ludzie kryjący się za tą liczbą schodzą na dalszy plan.
Tymczasem każda z tych osób miała własne życie, rodzinę i przyszłość, którą odebrano jej przemocą.
Tracy Edwards przeżył. Jego ucieczka doprowadziła policjantów do mieszkania, w którym znaleziono dowody umożliwiające zakończenie serii zabójstw.
Nie miał planu rozpracowania seryjnego mordercy. Chciał wydostać się z miejsca, w którym grożono mu śmiercią.
Ale to, co zrobił później, okazało się decydujące. Zamiast zniknąć, wskazał funkcjonariuszom mieszkanie napastnika.
Ostatecznie śledztwa nie uruchomił anonimowy donos ani policyjna analiza wieloletniej serii zaginięć. Rozpoczęła je interwencja podjęta po spotkaniu z człowiekiem, który uciekł z kajdanką na ręce.
To dlatego w historii mieszkania numer 213 najważniejszy moment nie wydarzył się przy otwieraniu lodówki.
Wydarzył się wcześniej, na ulicy Milwaukee.
ŹRÓDŁA
- FBI - The FBI and Jeffrey Dahmer, 2014
- FBI - Milwaukee Field Office History, informacje o sprawie Dahmera
- Jeffrey M. Jentzen - Micro Disasters: The Case of Serial Killer Jeffrey Dahmer, Academic Forensic Pathology, 2017
- The Washington Post - Relacja z zeznań Tracy'ego Edwardsa podczas procesu, 1992
- TIME - The Little Flat of Horrors, 1991
- United Press International - Police find body parts in apartment, 23 lipca 1991
- Los Angeles Times / Associated Press - 2 Officers Fired for Leaving Boy With Dahmer, 1991
- The Washington Post - Ugoda miasta Milwaukee z rodziną Koneraka Sinthasomphone, 1995