Infekcja minęła, lecz organizm nie wrócił do poprzedniego stanu. Zwykłe zakupy kończą się wyczerpaniem, krótka rozmowa przeciąża pamięć, a niewielki wysiłek może wywołać pogorszenie utrzymujące się przez kilka dni. Long COVID potrafi dotknąć układu nerwowego, krążenia, mięśni, płuc i przewodu pokarmowego. Mimo lat badań nadal nie ma jednak jednej odpowiedzi na pytanie, co go powoduje.
Nie oznacza to, że choroba jest niewytłumaczalna albo ma wyłącznie podłoże psychiczne. Przeciwnie - kolejne badania pokazują mierzalne nieprawidłowości biologiczne. Problem polega na tym, że różnią się one między pacjentami i mogą być jednocześnie przyczyną, skutkiem oraz elementem samonapędzającej się pętli.
Jedna nazwa, wiele biologii
Long COVID, nazywany również zespołem post-COVID, obejmuje nowe lub utrzymujące się objawy pojawiające się po zakażeniu SARS-CoV-2. Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje między innymi na zmęczenie, duszność, zaburzenia snu, bóle mięśni i stawów oraz trudności z myśleniem i koncentracją.
Już ta różnorodność jest ważną wskazówką. Osoba z mgłą mózgową i zaburzeniami węchu może mieć inny dominujący mechanizm niż pacjent, u którego najważniejsze są kołatania serca, nietolerancja pozycji stojącej albo pogorszenie po wysiłku. Pod wspólną nazwą mogą kryć się odmienne podtypy biologiczne.
„Badania nadal trwają, by lepiej zrozumieć, co powoduje zespół post-COVID” - Światowa Organizacja Zdrowia, tłumaczenie redakcji.
Najczęściej analizowane hipotezy dotyczą przetrwania wirusa lub jego fragmentów, rozregulowania układu odpornościowego, autoimmunizacji, zmian w naczyniach i krzepnięciu, zaburzeń autonomicznego układu nerwowego oraz nieprawidłowej produkcji energii w komórkach. Coraz więcej danych sugeruje, że te procesy mogą się łączyć.
Wirus, który nie znika całkiem
Po ostrej infekcji test wykonywany z nosa zwykle staje się ujemny. Nie oznacza to jednak automatycznie, że każda cząstka wirusa została usunięta ze wszystkich tkanek. W badaniach wykrywano RNA, białka lub antygeny SARS-CoV-2 w jelitach, węzłach chłonnych, osoczu oraz innych miejscach wiele miesięcy po zakażeniu.
Jedno z badań zespołu Michaela Peluso wykazało zwiększoną częstość obecności antygenów wirusa we krwi nawet do 14 miesięcy po ostrej chorobie. Inne prace wskazywały na utrzymującą się aktywację limfocytów T w tkankach oraz obecność wirusowego RNA w próbkach z jelita.
Taki rezerwuar nie musi oznaczać intensywnego namnażania się całego, zakaźnego wirusa. Mogą to być pojedyncze komórki utrzymujące materiał wirusowy albo pozostałe białka, które nadal drażnią układ odpornościowy. Teoretycznie wystarczyłoby to do podtrzymywania zapalenia, zaburzeń krzepnięcia lub zmian w mikrobiomie.
Jest jednak ważne zastrzeżenie. Fragmenty SARS-CoV-2 znajdowano również u niektórych osób bez Long COVID. Sama ich obecność nie dowodzi więc, że powodują objawy. Nie wiadomo też, czy rezerwuar jest początkiem choroby, czy raczej skutkiem tego, że układ odpornościowy nie odzyskał prawidłowej kontroli.
Wątpliwości nie rozstrzygnęła dotąd terapia przeciwwirusowa. W badaniu STOP-PASC piętnastodniowa kuracja nirmatrelwirem z rytonawirem była zasadniczo bezpieczna, ale nie przyniosła istotnej poprawy objawów w porównaniu z placebo. Nie obala to całej hipotezy rezerwuarów. Lek mógł nie docierać do właściwej tkanki, kuracja mogła być zbyt krótka albo wirus mógł już wcześniej uruchomić proces, który później działa samodzielnie. Wynik pokazuje jednak, że prosty model „pozostał wirus, więc wystarczy go usunąć” jest niewystarczający.
Odporność, która nie wyhamowała
Drugim mocnym tropem jest przewlekła aktywacja układu odpornościowego. W badaniach pacjentów wykrywano podwyższoną aktywność szlaków zapalnych, układu dopełniacza i komórek odporności wrodzonej. W pracy opublikowanej w 2025 roku w „Nature Immunology” sygnały zapalne, zaburzenia metaboliczne i oznaki wyczerpania odporności utrzymywały się ponad 180 dni.
Nie u wszystkich pacjentów wyglądało to jednak identycznie. Duże badanie osób hospitalizowanych z powodu COVID-19 powiązało różne białka zapalne z odmiennymi grupami objawów. Inny zestaw zmian występował przy dolegliwościach żołądkowo-jelitowych, inny przy zmęczeniu, a jeszcze inny przy zaburzeniach poznawczych. To kolejny argument za istnieniem biologicznych podtypów Long COVID.
Szczególną odmianą rozregulowania odporności jest autoimmunizacja. Organizm wytwarza wtedy przeciwciała reagujące z własnymi białkami, receptorami lub komórkami. U części osób z Long COVID opisywano autoprzeciwciała związane między innymi z układem nerwowym i regulacją pracy naczyń. Wyniki nie są jednak jednakowe we wszystkich badaniach, a obecność autoprzeciwciała nie zawsze oznacza, że rzeczywiście wywołuje ono chorobę.
W 2026 roku pojawił się ważny dowód funkcjonalny. Przeniesienie immunoglobulin G od wybranych pacjentów z Long COVID do myszy powodowało u zwierząt zwiększoną wrażliwość na bodźce mechaniczne, przypominającą objawy bólowe. Badanie wzmacnia hipotezę, że przeciwciała mogą być chorobotwórcze w określonej grupie pacjentów. Nie dowodzi jednak, że autoimmunizacja odpowiada za każdy przypadek ani że ten sam mechanizm wyjaśnia zmęczenie, mgłę mózgową i zaburzenia krążenia.
Naczynia i komórkowe elektrownie
Śródbłonek to cienka warstwa komórek wyściełająca wnętrze naczyń. Reguluje rozszerzanie naczyń, krzepnięcie, przenikanie substancji do tkanek oraz kontakt krwi z układem odpornościowym. SARS-CoV-2 i wywołane przez niego zapalenie mogą zaburzać wszystkie te funkcje.
U pacjentów z Long COVID obserwowano oznaki aktywacji śródbłonka, nieprawidłowości mikrokrążenia i wzmożonej aktywności płytek krwi. Opisywano również mikroskopijne zmiany zakrzepowe, lecz ich znaczenie, metody pomiaru i przydatność diagnostyczna nadal są przedmiotem dyskusji. Nie ma podstaw, by zakładać, że każda osoba z Long COVID ma ten sam rodzaj zaburzenia krzepnięcia.
Szczególnie interesujące wyniki przyniosło badanie osób z mgłą mózgową. Obrazowanie wykazało u tej grupy zwiększoną przepuszczalność bariery krew-mózg, czyli struktury chroniącej tkankę nerwową przed niekontrolowanym napływem substancji z krwi. Nieprawidłowości wiązały się z utrzymującym się stanem zapalnym. Badanie obejmowało jednak niewielką grupę, dlatego nie można przenosić jego wyników na wszystkich pacjentów.
Na drugim końcu układu znajdują się mitochondria, które uczestniczą w produkcji energii potrzebnej mięśniom, neuronom i narządom. Jeżeli tkanki otrzymują mniej tlenu, są przewlekle wystawione na zapalenie albo mają zaburzoną przemianę składników odżywczych, mitochondria mogą działać mniej wydajnie.
W badaniu opublikowanym w „Radiology” porównano 41 osób z Long COVID i nasilonym zmęczeniem z 29 zdrowymi uczestnikami. Za pomocą spektroskopii rezonansu magnetycznego badacze oceniali pracę mięśni podczas wysiłku i regeneracji. U osób z Long COVID odbudowa fosfokreatyny trwała dłużej, a maksymalna zdolność metabolizmu oksydacyjnego była niższa.
To obiektywny sygnał możliwej dysfunkcji mitochondrialnej, ale nie ostateczny dowód przyczyny. Wyniki pomiarów nie korelowały bezpośrednio z nasileniem zmęczenia. Nie wiadomo więc, czy mitochondria rozpoczynają cały proces, czy cierpią w wyniku wcześniejszych zaburzeń odporności, naczyń i dostarczania tlenu.
Co naprawdę powoduje Long COVID?
Najuczciwsza odpowiedź brzmi: prawdopodobnie nie jedna rzecz. U części pacjentów początkiem może być rezerwuar wirusa, u innych autoimmunizacja, uszkodzenie naczyń, nieprawidłowa odpowiedź zapalna albo zaburzenie autonomicznego układu nerwowego. Kilka mechanizmów może też wystąpić jednocześnie.
Możliwa pętla wygląda następująco: przetrwałe antygeny utrzymują aktywność odporności, przewlekłe zapalenie uszkadza śródbłonek, zaburzone mikrokrążenie pogarsza dostarczanie tlenu, a przeciążone mitochondria wytwarzają mniej dostępnej energii i więcej sygnałów stresowych. Te sygnały mogą ponownie pobudzać odporność. To biologicznie spójny model, ale nadal hipoteza łącząca wyniki wielu różnych badań.
Aby ją potwierdzić, potrzebne są badania, które jednocześnie wykryją konkretny mechanizm, połączą go z określonym zestawem objawów i pokażą, że celowane leczenie prowadzi do poprawy. Sam biomarker nie wystarczy. Musi jeszcze przewidywać, kto skorzysta z terapii skierowanej przeciwko wirusowi, zapaleniu, autoprzeciwciałom, zaburzeniom naczyń albo metabolizmowi.
Warto zapamiętać: Long COVID może być wspólną nazwą dla kilku nakładających się chorób biologicznych, a nie jednym mechanizmem występującym u wszystkich pacjentów.
Brak jednego testu i jednej przyczyny nie unieważnia doświadczeń chorych. Oznacza, że diagnostyka musi uwzględniać zestaw objawów, historię infekcji oraz inne możliwe choroby. Szczególnej ostrożności wymaga pogorszenie po wysiłku, ponieważ próba forsowania aktywności może u części pacjentów nasilać objawy.
Tekst ma charakter edukacyjny i nie zastępuje indywidualnej konsultacji medycznej, diagnostyki ani zaleceń lekarza.
ŹRÓDŁA
- Światowa Organizacja Zdrowia - Post COVID-19 condition (long COVID)
- Communications Medicine - Current status and future perspectives on the mechanistic and pathophysiological understanding of long COVID
- Cell - Mechanisms of long COVID and the path toward therapeutics
- Clinical Infectious Diseases - Plasma-based antigen persistence in the post-acute phase of SARS-CoV-2 infection
- Nature Immunology - Large-scale phenotyping of patients with long COVID post-hospitalization reveals mechanistic subtypes of disease
- Nature Immunology - Long COVID involves activation of proinflammatory and immune exhaustion pathways
- Cell Reports Medicine - Transfer of IgG from long COVID patients induces symptomology in mice
- Nature Neuroscience - Blood-brain barrier disruption and sustained systemic inflammation in individuals with long COVID-associated cognitive impairment
- Radiology - MR Spectroscopy to Assess Muscle Mitochondrial Dysfunction in Long COVID
- JAMA Internal Medicine - The STOP-PASC Randomized Clinical Trial