27 października 2025 roku minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz i prezes Palantira Alex Karp podpisali w Warszawie list intencyjny. Minister mówił o „kroku milowym”. Palantir miał pomóc w tym, co dla współczesnej armii staje się równie ważne jak czołgi czy rakiety: w błyskawicznym łączeniu danych, ich analizie i zamianie w decyzje.
Tyle że współpraca nie zaczęła się od tego podpisu. Według MON kontakty, prezentacje, ćwiczenia i testy trwały już od grudnia 2023 roku. 23 grudnia 2024 roku Dowództwo Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni podpisało z Palantirem memorandum dotyczące sztucznej inteligencji, technologii informacyjnych i cyberbezpieczeństwa.
A w 2026 roku pytanie przestało brzmieć: czy Palantir interesuje się Polską? Bardziej trafne jest inne: jak głęboko jego oprogramowanie ma wejść w system działania polskiej armii?
Czego Polska chce od Palantira?
Najkrócej: wspólnego obrazu sytuacji.
Współczesne wojsko produkuje ogromną ilość informacji. Dane przychodzą z radarów, dronów, satelitów, rozpoznania, systemów logistycznych, map, baz danych i urządzeń różnych producentów. Problemem nie jest już tylko zdobycie informacji. Problemem jest połączenie ich wystarczająco szybko, żeby dowódca mógł na ich podstawie podjąć decyzję.
Do tego służy Maven Smart System, o który - według ustaleń TVN24 - zabiega Palantir w rozmowach z polskim MON. To platforma wykorzystująca sztuczną inteligencję do łączenia danych, budowania świadomości sytuacyjnej, planowania operacji i wspomagania procesu wskazywania celów.
Nie jest to eksperymentalny produkt istniejący wyłącznie w prezentacjach firmy. NATO kupiło własną wersję Maven Smart System w marcu 2025 roku. System trafił do Allied Command Operations, a w czerwcu 2026 roku osiągnął pełną techniczną zdolność operacyjną. NATO wskazuje m.in. na wykorzystanie go do łączenia informacji wywiadowczych, planowania, świadomości pola walki i przyspieszania decyzji.
Polski MON mówi natomiast także o logistyce, cyberwojskach, Dowództwie Generalnym, Dowództwie Operacyjnym i Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji. To znacznie szersza ambicja niż zakup kolejnego programu komputerowego.
Warto zapamiętać: w tym przypadku najważniejszym produktem nie jest sama sztuczna inteligencja. Najważniejsza jest możliwość połączenia wielu źródeł danych w jeden system, na podstawie którego podejmowane są decyzje.
Czego Palantir chce od Polski?
Pierwsza odpowiedź jest oczywista: kontraktu.
TVN24 informował w sierpniu 2026 roku, że firma zabiega o umowę dotyczącą Maven Smart System. Palantir sam mówił wcześniej, że liczy na kontynuację współpracy z polskimi siłami zbrojnymi. Jednocześnie przedstawiciele firmy podkreślali, że system ma integrować także rozwiązania polskich przedsiębiorstw, startupów, producentów sensorów, dronów i innych technologii obronnych.
Ale z publicznych deklaracji firmy wynika, że stawka jest większa niż jeden zakup MON.
Już podczas podpisywania listu intencyjnego Alex Karp zapowiadał dalsze inwestycje w Polsce, także w technologie podwójnego zastosowania. Po spotkaniu Karpa z prezydentem Karolem Nawrockim we wrześniu 2026 roku Palantir deklarował dalsze rozszerzanie swojej obecności w Europie Środkowej.
Polska ma dla takiej firmy kilka szczególnych cech jednocześnie: szybko zwiększa wydatki na obronę, kupuje systemy od wielu producentów, leży na wschodniej flance NATO i musi integrować własne zdolności z rozwiązaniami sojuszników. To dokładnie taki problem, który Palantir próbuje rozwiązywać swoim oprogramowaniem.
Z punktu widzenia firmy polska armia może więc być nie tylko klientem, ale także miejscem dalszej integracji jej technologii z całym ekosystemem sprzętu i oprogramowania NATO.
Najciekawszy przykład jest obok nas
Żeby zobaczyć, dokąd może prowadzić podobna współpraca, warto spojrzeć na Litwę.
Palantir pojawił się tam jeszcze podczas pandemii COVID-19. W kwietniu 2020 roku Litwa otrzymała możliwość bezpłatnego korzystania z oprogramowania firmy do integracji danych pandemicznych. Kilka miesięcy później litewskie państwo zdecydowało się na płatne rozwiązanie.
Na tym historia się nie skończyła.
Litewska Państwowa Agencja Danych informowała w 2025 roku, że krajowy State Data Lake - państwowe jezioro danych - działa w oparciu o Palantir Foundry. Według agencji infrastruktura połączyła już niemal 500 państwowych systemów informacyjnych, a platforma wykorzystywana jest również do pracy z wrażliwymi danymi dotyczącymi m.in. zdrowia, energetyki i transportu.
Ciekawostka: litewska obecność Palantira nie zaczęła się od wojska. Oprogramowanie firmy weszło do administracji podczas kryzysu pandemicznego, później stało się częścią państwowej infrastruktury danych, a dopiero dziś coraz mocniej pojawia się również w rozmowach o obronności.
We wrześniu 2026 roku prezydent Litwy Gitanas Nausėda spotkał się w Nowym Jorku z Alexem Karpem. Litewska prezydentura informowała, że rozmowy dotyczyły rozszerzenia działalności Palantira, współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności oraz możliwości uczynienia Litwy regionalnym centrum firmy dla państw bałtyckich i wschodniej flanki NATO.
Rozważano rozwijanie na Litwie kompetencji inżynieryjnych, wdrożeniowych i biznesowych oraz testowanie technologii obronnych wspólnie z siłami litewskimi i sojuszniczymi. W tym samym okresie minister obrony Litwy miał zaplanowane w USA spotkanie z Palantirem obok takich koncernów jak Lockheed Martin czy Northrop Grumman.
To ważne także z polskiej perspektywy. Palantir nie próbuje zdobyć jednego odizolowanego kontraktu w jednym kraju. W państwach wschodniej flanki powstaje potencjalnie sieć klientów, zespołów i kompatybilnych rozwiązań.
Ale kto naprawdę kontroluje system?
Tu zaczyna się najważniejsza część całej historii.
Palantir przekonuje, że jego rozwiązania mogą być instalowane w miejscu wskazanym przez klienta, a dane, infrastruktura i procedury pozostają pod kontrolą sił zbrojnych. W rozmowach z CyberDefence24 przedstawiciele firmy podkreślali również, że system może pracować bez dostępu do internetu.
Samo fizyczne pozostawienie danych w Polsce nie rozwiązuje jednak wszystkich pytań.
W przypadku systemu, który staje się warstwą łączącą radary, logistykę, rozpoznanie, dowodzenie i kolejne modele AI, równie istotne są inne kwestie: kto kontroluje aktualizacje, kto może rozwijać system bez udziału pierwotnego dostawcy, jak wygląda audyt kodu i dostęp administratorów, ile kosztowałaby migracja do innej platformy i czy wojsko zachowa pełną zdolność działania po zerwaniu współpracy z producentem.
To właśnie tutaj pojawia się problem zależności od dostawcy. Im więcej procesów działa wewnątrz jednej platformy, tym większą wartość daje jej integracja - ale jednocześnie potencjalnie trudniej później tę platformę zastąpić.
Polski MON podkreślał wcześniej, że Palantir nie jest jedyną analizowaną możliwością. Dowództwo Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni podjęło także współpracę z polskim DataWalkiem, a w odpowiedzi na poselską interpelację resort zaznaczał, że list intencyjny z Palantirem nie jest dokumentem wiążącym i nie przesądza wyboru partnera.
Najważniejszych odpowiedzi nadal nie znamy
Jeszcze 7 października 2026 roku w publicznie dostępnych materiałach nie było informacji o podpisaniu przez MON wiążącego kontraktu na Maven Smart System.
Nie oznacza to jednak, że współpracy nie ma. Wojsko testowało system, inżynierowie Palantira uczestniczyli w ćwiczeniach, podpisano memorandum i list intencyjny, a firma otwarcie zabiega o dalszą obecność.
TVN24 ustalił również - powołując się na odpowiedź Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego - że od grudnia 2023 roku ABW nie przygotowała ani nie otrzymała oceny bezpieczeństwa lub analizy ryzyka dotyczącej Palantira lub systemu Maven. To nie jest równoznaczne z dowodem, że żadna instytucja państwa nie wykonywała własnych analiz bezpieczeństwa. Pokazuje jednak, że pytanie o formalną, niezależną ocenę ryzyka pozostaje zasadne.
I właśnie dlatego spór o Palantira nie powinien sprowadzać się do pytania: „amerykańska firma - dobra czy zła?”.
Znacznie ważniejsze są konkrety.
Czy Polska dostanie system, nad którym zachowa rzeczywistą kontrolę? Czy będzie mogła rozwijać go bez trwałego uzależnienia od jednego producenta? Czy warunki dostępu do danych, aktualizacji i administracji zostaną precyzyjnie zapisane? Czy będzie istniał realny plan wyjścia z platformy? I wreszcie - czy przy wyborze rozwiązania zostaną uczciwie porównane alternatywy?
Litwa pokazuje, że wejście Palantira może zacząć się od jednego konkretnego problemu, a kilka lat później platforma może znaleźć się znacznie głębiej w państwowym obiegu danych.
Polska stoi jeszcze przed najważniejszą decyzją. Nie chodzi już o to, czy armia potrzebuje sztucznej inteligencji i szybszej analizy informacji. Potrzebuje. Pytanie brzmi: na jakich warunkach państwo odda jednemu dostawcy rolę w systemie, przez który w przyszłości mogą przechodzić jedne z najważniejszych danych w kraju?
ŹRÓDŁA
TVN24 - „Nienasycony apetyt” Palantira. Polska armia kolejnym poligonem
Ministerstwo Obrony Narodowej - List intencyjny MON - Palantir Technologies
TVN24 - Człowiek Palantira doradza sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych
CyberDefence24 - Palantir prześwietlony przez polskich żołnierzy
Sejm RP - interpelacja nr 19083 w sprawie współpracy MON z Palantir Technologies
NATO Communications and Information Agency - NATO acquires AI-enabled warfighting system
NATO Joint Warfare Centre - Maven Smart System achieves full technical operational capability
State Data Agency of Lithuania - State Data Lake based on Palantir Foundry