13 września 1848 roku żelazny pręt przebił głowę Phineasa Gage’a, przechodząc przez przednią część jego mózgu. Młody brygadzista kolejowy nie tylko przeżył. Wkrótce mówił, chodził i rozpoznawał otaczających go ludzi. To, co miało uczynić go najsłynniejszym pacjentem w historii neurologii, pojawiło się później. Jego bliscy i pracodawcy uznali, że człowiek, którego znali przed wypadkiem, przestał istnieć.
Przypadek Gage’a stał się jednym z fundamentów opowieści o związku między mózgiem a osobowością. Przez dziesięciolecia przedstawiano go jako niemal doskonały eksperyment natury: odpowiedzialny i spokojny pracownik traci część płata czołowego, po czym zamienia się w impulsywnego, agresywnego wyrzutka.
Dokumenty potwierdzają zmianę zachowania. Nie potwierdzają jednak wielu barwnych szczegółów, które później do niej dopisano. Prawdziwy Gage jest ciekawszy od swojej legendy, bo jego historia opowiada nie tylko o tym, co uraz może człowiekowi odebrać. Opowiada również o tym, co mózg i człowiek mogą odzyskać.
Eksplozja pod stopami
Gage miał około 25 lat i nadzorował ekipę przygotowującą podłoże pod linię kolejową w pobliżu Cavendish w stanie Vermont. Robotnicy wiercili otwory w skale, wsypywali do nich proch, umieszczali lont, a następnie przykrywali ładunek materiałem, który należało ubić specjalnym prętem.
Pręt używany przez Gage’a był wykonany na zamówienie. Miał około 1,06 metra długości, mniej więcej 3,2 centymetra średnicy i ważył około 6 kilogramów. Nie był łomem z zakrzywionym końcem, jak często pokazują ilustracje. Przypominał długi, gładki metalowy oszczep.
Tego popołudnia doszło do przypadkowej detonacji. Pręt wystrzelił z otworu, wszedł w lewą stronę twarzy Gage’a, przeszedł za okiem i wydostał się przez górną część czaszki. Upadł kilkadziesiąt metrów dalej.
Mężczyzna został przewrócony i doznał krótkich drgawek. Po kilku minutach był jednak przytomny. Z pomocą dotarł do wozu, którym przewieziono go do miejsca zakwaterowania. Gdy zobaczył go lekarz Edward Williams, Gage siedział przed budynkiem i rozmawiał.
Później opiekę nad rannym przejął doktor John Martyn Harlow. Stan pacjenta pozostawał bardzo ciężki. Pojawiły się zakażenie, obrzęk i okresy majaczenia. Harlow oczyszczał ranę i umożliwiał jej odpływ. Po kilku tygodniach Gage zaczął odzyskiwać siły.
Ciekawostka: czaszka Gage’a i pręt, który spowodował uraz, znajdują się dziś w zbiorach Warren Anatomical Museum na Uniwersytecie Harvarda.
„To już nie Gage”
Przed wypadkiem Gage uchodził za wyjątkowo sprawnego brygadzistę. Harlow opisywał go jako człowieka zrównoważonego, skutecznego i wytrwałego. Był ceniony przez przełożonych, potrafił organizować pracę innych i odpowiadał za zadania, przy których błąd mógł zakończyć się śmiercią.
Po wyzdrowieniu fizycznym sytuacja wyglądała inaczej. Według relacji lekarza Gage stał się niecierpliwy, impulsywny i podatny na gwałtowne reakcje. Tworzył plany, ale szybko je porzucał. Miał nie tolerować ograniczeń i rad innych ludzi. Dawni pracodawcy uznali zmianę za tak wyraźną, że nie powierzyli mu ponownie stanowiska brygadzisty.
„Nie był już Gage’em” - tak Harlow podsumował opinię przyjaciół i znajomych pacjenta.
To krótkie zdanie zrobiło ogromną karierę. Zaczęło symbolizować pogląd, że osobowość nie jest czymś oddzielonym od ciała, lecz zależy od działania konkretnych części mózgu.
Płaty czołowe uczestniczą między innymi w planowaniu, hamowaniu reakcji, przewidywaniu konsekwencji oraz dostosowywaniu zachowania do sytuacji społecznej. Człowiek z ich uszkodzeniem może zachować pamięć, mowę i ogólną sprawność intelektualną, a jednocześnie mieć trudności z kontrolą impulsów i podejmowaniem rozsądnych decyzji.
Nie oznacza to jednak, że w jednym fragmencie mózgu znajduje się gotowa „osobowość”. Współczesna neurologia opisuje zachowanie jako wynik współpracy wielu obszarów i łączących je dróg nerwowych.
Nie tylko dziura w płacie czołowym
Nie istnieje badanie mózgu Gage’a wykonane za jego życia. Współcześni naukowcy mogą analizować jego czaszkę, wymiary pręta i opisy lekarzy, a następnie porównywać je z budową mózgów innych osób. Każda rekonstrukcja pozostaje więc modelem, a nie bezpośrednim zapisem obrażeń.
W badaniu opublikowanym w 2012 roku zespół Johna Van Horna odtworzył kilka prawdopodobnych torów przejścia pręta. Analiza wskazała, że uraz mógł naruszyć lewą część kory czołowej, ale również drogi istoty białej łączące ten obszar z innymi częściami mózgu.
To ważna różnica. Uszkodzenie mózgu nie musi działać jak wycięcie jednego modułu odpowiedzialnego za konkretną cechę. Może przypominać raczej przerwanie przewodów między wieloma elementami systemu. Poszczególne obszary nadal istnieją, lecz gorzej wymieniają informacje.
Warto zapamiętać: przypadek Gage’a nie wskazuje jednego miejsca, w którym mieści się charakter. Pokazuje, że kontrola zachowania zależy od pracy rozległej sieci mózgowej.
Nie można też precyzyjnie przypisać każdego opisanego zachowania jednemu fragmentowi urazu. Na stan Gage’a wpływały prawdopodobnie także rozległość obrażeń, zakażenie, utrata lewego oka, ból, doświadczenie traumy oraz nagła utrata pozycji zawodowej.
Jak powstał potwór z podręcznika
Największym problemem tej historii jest skromna liczba źródeł. Harlow pozostaje najważniejszym autorem opisującym zmianę osobowości Gage’a. Swoją najbardziej szczegółową relację przedstawił jednak w 1868 roku - dwadzieścia lat po wypadku i osiem lat po śmierci pacjenta.
Późniejsi autorzy zaczęli uzupełniać luki. Gage miał stać się pijakiem, awanturnikiem, oszustem, włóczęgą, brutalnym psychopatą albo człowiekiem całkowicie niezdolnym do pracy. Malcolm Macmillan, badacz historii tego przypadku, wykazał, że wiele takich opisów nie ma oparcia w relacjach osób, które znały Gage’a.
Nie oznacza to, że zmiany zachowania były wymysłem. Relacja Harlowa jest wystarczająco konkretna, by uznać, że uraz wpłynął na funkcjonowanie pacjenta. Nie wiemy jednak, jak często pojawiały się trudne zachowania, jak długo trwały i czy miały taki sam charakter przez wszystkie lata po wypadku.
Popularna opowieść zatrzymuje Gage’a w najgorszym momencie. Czyni z niego człowieka definitywnie zniszczonego, ponieważ taka wersja lepiej pasuje do wykładu o funkcjach płata czołowego. Jego późniejsze życie nie mieści się już w tym prostym schemacie.
Powrót człowieka
Po wypadku Gage występował publicznie ze swoim prętem i przez pewien czas pracował przy koniach. W 1852 roku wyjechał do Chile, gdzie został woźnicą na trasie między Valparaíso i Santiago. Pracował tam przez kilka lat.
Nie była to funkcja dla człowieka całkowicie niezdolnego do samokontroli. Woźnica musiał prowadzić dyliżans zaprzężony w sześć koni, znać długą trasę, pilnować czasu, reagować na niebezpieczeństwa i kontaktować się z pasażerami. Praca wymagała sprawności ruchowej, przewidywania oraz przestrzegania wielu powtarzalnych procedur.
Macmillan zaproponował hipotezę, że właśnie silnie uporządkowane środowisko mogło pomóc Gage’owi w częściowym odzyskaniu umiejętności społecznych. Codzienna sekwencja obowiązków mogła działać podobnie do późniejszych metod rehabilitacji, w których pacjent uczy się zastępować osłabioną samokontrolę zewnętrzną strukturą.
To rozsądna hipoteza, ale nie rozstrzygnięty fakt. Nie dysponujemy regularnymi obserwacjami zachowania Gage’a z okresu chilijskiego. Sama zdolność utrzymania wymagającej pracy przemawia jednak przeciwko wizji człowieka trwale niezdolnego do funkcjonowania.
W 1859 roku stan jego zdrowia się pogorszył. Gage wrócił do rodziny w Kalifornii. Zaczął doświadczać napadów padaczkowych, które stawały się coraz częstsze. Zmarł 21 maja 1860 roku, niemal dwanaście lat po wypadku.
Żelazny pręt nie stworzył zatem w jednej chwili całkowicie nowego człowieka. Uszkodził układ, dzięki któremu Gage planował, hamował impulsy i dostosowywał się do otoczenia. Zmienił jego zachowanie i odebrał mu dawne stanowisko. Prawdopodobnie nie odebrał mu jednak wszelkiej zdolności do rozwoju.
Najważniejsza lekcja tego przypadku jest podwójna. To mózg umożliwia nam bycie sobą, a jego uszkodzenie może zmienić charakter człowieka w sposób widoczny dla otoczenia. Jednocześnie człowieka po urazie nie wolno sprowadzać do najgorszego opisu jego objawów. Mózg jest podatny na uszkodzenia, ale pozostaje również zdolny do adaptacji.
Tekst ma charakter popularnonaukowy i nie zastępuje konsultacji medycznej.
ŹRÓDŁA
- John Martyn Harlow - Recovery from the Passage of an Iron Bar Through the Head
- Harvard Countway Library - The Case of Phineas Gage
- Warren Anatomical Museum - Skull of Phineas Gage
- PLOS ONE - Mapping Connectivity Damage in the Case of Phineas Gage
- Malcolm Macmillan - Rehabilitating Phineas Gage
- Dementia & Neuropsychologia - Phineas Gage’s Great Legacy
- Frontiers in Human Neuroscience - Neuroscience Education Begins With Good Science
- British Psychological Society - Phineas Gage: Unravelling the Myth
Ocena źródeł i ryzyko błędu
- A: oryginalna relacja Johna Martyna Harlowa, zbiory medyczne Harvardu, recenzowana rekonstrukcja uszkodzeń opublikowana w PLOS ONE oraz artykuły naukowe dostępne w PubMed.
- B: opracowanie British Psychological Society oraz współczesne artykuły historyczne i popularnonaukowe wykorzystane do porównania narracji.
- C: źródła tej klasy nie zostały wykorzystane do podparcia głównych twierdzeń.
- Ryzyko błędu: średnie. Sam wypadek i późniejsza zmiana zachowania są dobrze udokumentowane, ale szczegółowy obraz osobowości Gage’a zależy głównie od jednej relacji spisanej wiele lat później.
- Co by to rozstrzygnęło: nieznane dotąd listy, dokumenty pracodawców, relacje współpracowników albo dokumentacja z okresu pobytu w Chile. Dokładnego zakresu urazu nie da się już ustalić z pewnością bez badań mózgu wykonanych za życia.