Realistyczny pokój w Hawanie przecięty lokalną strefą niemożliwego załamania powietrza, będącą metaforą niewyjaśnionego bodźca związanego z syndromem hawańskim.
Artykuł

Syndrom hawański

Amerykańscy dyplomaci i funkcjonariusze zgłaszali nagłe dźwięki, ciśnienie w głowie, zawroty oraz zaburzenia poznawcze. Jedni eksperci wskazywali impulsową energię radiową, inni mechanizmy funkcjonalne i wpływ stresu. W 2026 roku wycofano wcześniejsze oceny amerykańskiego wywiadu, ale zagadka nadal nie ma publicznie udowodnionego sprawcy ani jednej przyczyny.

Pod koniec 2016 roku pracownicy amerykańskiej placówki w Hawanie zaczęli zgłaszać coś niezwykłego. Niektórzy opisywali nagły, lokalizowany dźwięk lub uczucie ciśnienia w jednej części głowy. Niemal równocześnie pojawiały się ból, zawroty, zaburzenia równowagi, problemy ze wzrokiem, snem i koncentracją. Z czasem podobne zgłoszenia zaczęły napływać z innych państw.

Media nazwały zjawisko "syndromem hawańskim". Amerykańskie instytucje zaczęły natomiast używać szerszego określenia anomalous health incidents - AHI, czyli anomalne incydenty zdrowotne.

Przez lata wokół sprawy powstały dwa konkurencyjne obrazy. Według pierwszego amerykański personel mógł być celem nowego rodzaju broni wykorzystującej ukierunkowaną energię. Według drugiego pod jedną nazwą połączono różne choroby, zaburzenia funkcjonalne, reakcje stresowe i efekt społecznego rozprzestrzeniania się informacji o zagrożeniu.

Problem polega na tym, że dowody nie pozwalają dziś uczciwie sprowadzić całej historii do żadnej z tych dwóch wersji.

Skąd wzięły się mikrofale?

Hipoteza energii radiowej nie narodziła się wyłącznie w mediach. W 2020 roku komitet National Academies of Sciences, Engineering, and Medicine analizował między innymi czynniki chemiczne, zakaźne, psychologiczne oraz energię elektromagnetyczną.

W przypadku najbardziej charakterystycznych, gwałtownie rozpoczynających się przypadków komitet uznał ukierunkowaną, impulsową energię radiową za najbardziej plausybilny spośród rozpatrywanych mechanizmów. Zwracał uwagę między innymi na nagłość objawów, poczucie kierunkowości bodźca oraz opisy dźwięku lub ciśnienia.

Nie oznaczało to jednak stwierdzenia, że ktoś rzeczywiście użył broni mikrofalowej. Komitet nie dysponował dowodem wskazującym urządzenie, operatora ani państwo odpowiedzialne za zdarzenia. Podkreślał również ograniczenia danych i możliwość, że różne przypadki miały różne przyczyny.

W 2022 roku podobny problem badał panel ekspertów powołany przez amerykańską wspólnotę wywiadowczą. Eksperci wyodrębnili grupę przypadków o szczególnie nietypowych cechach: nagły początek objawów słuchowo-przedsionkowych, silną lokalizację lub kierunkowość oraz brak oczywistego wyjaśnienia medycznego lub środowiskowego.

Panel uznał, że impulsowa energia elektromagnetyczna, szczególnie w zakresie częstotliwości radiowych, może plausybilnie wyjaśniać te cechy. Jednocześnie zaznaczył istnienie dużych luk w wiedzy. Panel nie zajmował się ustaleniem sprawcy.

Warto zapamiętać: fizyczna możliwość wywołania określonych efektów nie jest dowodem, że takie urządzenie zostało użyte w konkretnym incydencie.

A gdzie jest uszkodzenie mózgu?

Jeżeli AHI były atakami, naturalne pytanie brzmi: dlaczego nie znaleziono jednoznacznego śladu?

W 2024 roku National Institutes of Health opublikowały wyniki wieloletnich badań ponad 80 osób zgłaszających AHI. Badacze wykorzystali obrazowanie MRI, testy neurologiczne, słuchowe, wzrokowe, równowagi, badania neuropsychologiczne i biomarkery.

Nie znaleziono spójnego zestawu zmian struktury ani funkcji mózgu, który odróżniałby grupę AHI od odpowiednio dobranych grup kontrolnych. Nie znaleziono też różnic w większości pozostałych parametrów klinicznych i biologicznych.

Nie jest to jednak równoznaczne z dowodem, że żaden bodziec zewnętrzny nie wystąpił. Sami badacze podkreślali, że ewentualne przejściowe zaburzenie mogło nie pozostawić trwałego śladu wykrywalnego później w MRI.

Badanie ujawniło zarazem drugi ważny element zagadki. Znaczna część uczestników spełniała kryteria zaburzeń funkcjonalnych lub miała istotne objawy somatyczne. Często chodziło o persistent postural-perceptual dizziness - PPPD, czyli przewlekłe zaburzenie charakteryzujące się między innymi poczuciem niestabilności i zawrotami głowy.

Wokół programu badań pojawił się później problem etyczny związany z dobrowolnością udziału części osób. NIH przerwał dalsze badania po ustaleniu, że wymogi dotyczące świadomej zgody nie zostały spełnione z powodu odczuwanej presji, choć według NIH presja nie pochodziła od jego badaczy. NIH utrzymywał, że nie zmieniało to opublikowanych wniosków naukowych.

Psychogenne nie znaczy wymyślone

Słowo "psychogenne" łatwo zamienia się w dyskusji o syndromie hawańskim w oskarżenie: skoro problem może mieć podłoże funkcjonalne lub społeczne, dyplomaci mieli wszystko sobie wyobrazić.

To fałszywa alternatywa. Zaburzenia funkcjonalne układu nerwowego mogą dawać realne, mimowolne i poważnie ograniczające funkcjonowanie objawy. Nie są świadomym udawaniem. Podobnie silny stres, oczekiwanie zagrożenia i hiperuwaga mogą wpływać na percepcję bodźców i utrzymywanie się objawów.

Jednocześnie panel ekspertów wywiadu z 2022 roku uznał, że czynniki psychospołeczne same nie wyjaśniały dobrze najbardziej charakterystycznej grupy przypadków - szczególnie tych o bardzo nagłym początku i wyraźnej zależności od miejsca.

Możliwe jest więc, że próba znalezienia jednego mechanizmu dla wszystkich zgłoszeń była błędem od początku. Część przypadków mogła mieć zwyczajne przyczyny medyczne lub środowiskowe. W części mechanizmy funkcjonalne mogły odpowiadać za objawy albo je przedłużać. A niewielka grupa najbardziej nietypowych zdarzeń może wymagać innego wyjaśnienia.

Wywiad zmienia zdanie - i wycofuje raporty

W marcu 2023 roku amerykańska wspólnota wywiadowcza ogłosiła, że udział zagranicznego przeciwnika w całej serii AHI jest bardzo mało prawdopodobny. Śledczy nie znaleźli wiarygodnego dowodu łączącego konkretne zdarzenia z zagraniczną bronią lub operacją.

W aktualizacji opublikowanej w styczniu 2025 roku większość analizujących problem instytucji nadal utrzymywała ten wniosek. Pojawiła się jednak istotna różnica: dwa komponenty wywiadu przesunęły swoje oceny dotyczące możliwości, że zagraniczny przeciwnik dysponuje technologią zdolną powodować efekty biologiczne zgodne z częścią raportowanych objawów.

Potem nastąpił kolejny zwrot. 11 czerwca 2026 roku Office of the Director of National Intelligence formalnie wycofało oceny z 2023 i 2025 roku. W memorandum wskazano między innymi selektywne pomijanie informacji niespójnych z przyjętym wnioskiem, niewłaściwe przedstawianie niektórych źródeł, problemy z oceną ich jakości oraz ograniczanie zbierania informacji.

To bardzo ważna zmiana - ale również ona bywa interpretowana zbyt daleko. Wycofanie raportu stwierdzającego, że obcy atak był mało prawdopodobny, nie jest logicznie równoważne z udowodnieniem, że taki atak nastąpił.

Publicznie nie przedstawiono dotąd urządzenia połączonego kryminalistycznym łańcuchem dowodowym z konkretnym incydentem, nie wskazano operatora oraz nie udowodniono odpowiedzialności konkretnego państwa.

Urządzenia istnieją. Czy to wystarczy?

W 2026 roku pojawił się jeszcze jeden interesujący element. Według śledztwa "The Washington Post", którego część ustaleń opisał Reuters, amerykańskie instytucje analizowały w Norwegii urządzenie wykorzystujące impulsy mikrofalowe. Naukowiec, który eksperymentował z technologią na sobie, miał później zgłaszać objawy przypominające AHI.

Jeżeli opis jest prawidłowy, wzmacnia on argument, że niewielkie urządzenie wykorzystujące impulsową energię może wywoływać pewne efekty neurologiczne. Reuters zaznaczał jednak, że nie był w stanie niezależnie potwierdzić wszystkich szczegółów tej historii.

Co najważniejsze, nawet techniczne wykazanie możliwości wywołania objawów nie dowodzi, że w Hawanie, Guangzhou, Wiedniu czy innym miejscu użyto właśnie takiego urządzenia.

Ciekawostka: człowiek może odbierać krótkie impulsy energii mikrofalowej jako dźwięki powstające wewnątrz głowy. Zjawisko to jest znane jako efekt Freya. Jego istnienie nie rozstrzyga jednak pochodzenia AHI.

Najbardziej niewygodna odpowiedź

Po niemal dziesięciu latach najbardziej defensywny naukowo wniosek brzmi: "syndrom hawański" prawdopodobnie nie jest jednorodną jednostką o jednej przyczynie.

Istnieją podstawy, by traktować impulsową energię elektromagnetyczną jako technicznie możliwy mechanizm dla pewnej wąskiej grupy opisów. Nie ma jednak publicznego dowodu pozwalającego stwierdzić, że wszystkie - albo nawet określona liczba - incydentów była atakami.

Istnieją również podstawy, by w części przypadków brać pod uwagę zaburzenia funkcjonalne, stres, hiperuwagę i inne czynniki medyczne lub środowiskowe. Nie wynika z tego, że poszkodowani symulowali albo że ich cierpienie było "iluzją".

Wycofanie wcześniejszych ocen wywiadowczych w 2026 roku ponownie otworzyło pytanie o zewnętrzny mechanizm, ale go nie rozstrzygnęło. Następna naprawdę przełomowa informacja musiałaby połączyć trzy elementy: konkretny incydent, wiarygodnie wykryty bodziec lub urządzenie oraz sprawcę.

Dopóki takiego łańcucha dowodowego nie ma, syndrom hawański pozostaje bardziej zagadką metodologii i niepełnych danych niż dowodem na niewidzialną wojnę.

Materiał ma charakter informacyjny i nie służy do diagnozowania objawów neurologicznych. W przypadku nagłych lub utrzymujących się zaburzeń zdrowotnych właściwym źródłem indywidualnej oceny jest lekarz.

ŹRÓDŁA