Historyzująca ilustracja redakcyjna przedstawiająca oprawiony portret Lizzie Borden na biurku w XIX-wiecznym archiwum sądowym. Obok fotografii leżą dokumenty, a na blat pada symboliczny cień siekiery, nawiązujący do nierozstrzygniętej sprawy zabójstwa jej
Artykuł

Potwór. Prawdziwa historia Lizzie Borden

Netflix powrócił z czwartą odsłoną antologii „Potwór”. Tym razem bohaterką jest Lizzie Borden, oskarżona o brutalne zabójstwo ojca i macochy w 1892 roku. Serial pokazuje zbrodnię i jej motywy, ale prawdziwy proces zakończył się uniewinnieniem. Sprawdzamy, co wydarzyło się naprawdę, i przyglądamy się nowej produkcji.

4 sierpnia 1892 roku w domu rodziny Bordenów w Fall River w stanie Massachusetts znaleziono dwa ciała. Andrew Borden i jego żona Abby zginęli od licznych ciosów ostrym narzędziem. Podejrzenia szybko padły na 32-letnią córkę Andrew, Lizzie. Rozpoczęła się jedna z najsłynniejszych spraw kryminalnych w historii Stanów Zjednoczonych.

Ponad 130 lat później Netflix postanowił opowiedzieć tę historię po swojemu. Czwarta odsłona antologii Potwór, zatytułowana Potwór: Historia Lizzie Borden, miała premierę 17 września 2026 roku. Osiem odcinków przedstawia losy kobiety, która stała się legendą amerykańskiej kryminalistyki. Problem polega na tym, że serial udziela odpowiedzi na pytanie, którego nie rozstrzygnął nawet sąd.

Nowa twarz potwora

Po Jeffreyu Dahmerze, braciach Menendez i Edzie Geinie twórcy antologii Ryan Murphy i Ian Brennan po raz pierwszy skupili się na kobiecie.

W rolę Lizzie wcieliła się Ella Beatty. Towarzyszą jej Rebecca Hall jako Abby Borden, Charlie Hunnam jako Andrew Borden i Vicky Krieps jako służąca Bridget Sullivan. W obsadzie znalazły się również Billie Lourd i Sarah Paulson.

Serial przedstawia duszną rzeczywistość zamożnego domu u schyłku XIX wieku. Lizzie jest kobietą ograniczaną przez rodzinne konwenanse, zależną od ojca i pozostającą w konflikcie z macochą. Pojawienie się nowej służącej uruchamia serię wydarzeń prowadzących do tragedii.

To jednak nie tylko rekonstrukcja kryminalnej zagadki. Twórcy budują opowieść o represji, seksualności, władzy i przemocy. Im bardziej rozwijają psychologię bohaterki, tym swobodniej traktują historyczne dowody.

Krótka recenzja. Widowisko ważniejsze od prawdy?

Potwór: Historia Lizzie Borden wywołał wśród krytyków podzielone reakcje. Produkcja przyciąga rozbudowaną scenografią, wyrazistą stylistyką i aktorstwem. Szczególnie zwracają uwagę role Elli Beatty oraz Rebekki Hall. W interpretacji twórców wiktoriański dom staje się miejscem napięcia, a kobieca frustracja - głównym motorem opowieści.

Jednocześnie to sezon, który trudno traktować jako wiarygodny obraz prawdziwych wydarzeń. Lucy Mangan z „The Guardian” doceniła występy aktorskie i wizualną energię produkcji, lecz skrytykowała jej sensacyjność oraz brak pogłębionej refleksji historycznej. Recenzja w RogerEbert.com również zwraca uwagę na problemy wynikające ze sposobu konstruowania postaci Lizzie.

W ocenie redakcyjnej, opartej na materiałach o produkcji i opublikowanych recenzjach, największą słabością serialu jest zacieranie granicy między dramatem a udokumentowaną historią. Twórcy nie ograniczają się do proponowania możliwego przebiegu wydarzeń. Budują własną wersję motywacji i odpowiedzialności bohaterów, nadając spekulacjom formę ekranowej pewności.

Jako prowokacyjna opowieść kryminalna serial ma wyraźną tożsamość. Jako sposób poznania historii Lizzie Borden wymaga jednak dużej ostrożności.

Prawdziwa Lizzie Borden. Co ustalił sąd?

Najważniejszy fakt jest bezsporny: Lizzie Borden stanęła przed sądem oskarżona o zabójstwo ojca i macochy, ale 20 czerwca 1893 roku została uniewinniona.

Proces opierał się w znacznym stopniu na dowodach poszlakowych. Analizowano sprzeczności w jej relacjach, podejrzenia dotyczące zakupu trucizny oraz zeznania o spaleniu przez Lizzie sukni po zabójstwach. Część materiału nie została dopuszczona jako dowód. Ława przysięgłych nie uznała przedstawionej sprawy za wystarczającą do skazania.

Uniewinnienie nie rozstrzygnęło, kto rzeczywiście zamordował Andrew i Abby Bordenów. Sprawcy nigdy nie ustalono w sposób pozwalający zakończyć zagadkę prawomocnym wyrokiem skazującym.

Zachowane materiały procesu, relacje prasowe z epoki oraz zbiory Fall River Historical Society pokazują, że rzeczywista historia jest znacznie mniej jednoznaczna niż ekranowa fabuła.

Co Netflix dopisał do historii?

Jednym z najważniejszych wątków serialu jest intymna relacja Lizzie ze służącą Bridget Sullivan oraz ich wspólny udział w zabójstwach. Taka wersja wydarzeń nie znajduje potwierdzenia w dostępnych źródłach historycznych. To fabularyzacja, a nie ustalony fakt.

Podobnie potraktowano znajomość Lizzie z aktorką Nance O'Neil. Serial łączy ją z przygotowaniami do procesu, choć rzeczywista znajomość obu kobiet rozpoczęła się dopiero wiele lat po uniewinnieniu Borden.

Twórcy wprowadzają także postać Aileen Wuornos, amerykańskiej seryjnej morderczyni żyjącej niemal sto lat później. Jej obecność pozwala zbudować opowieść o przemocy kobiet i pamięci społecznej, ale nie stanowi dowodu na historyczny związek obu spraw.

Warto zapamiętać: Lizzie Borden nie została skazana za zabójstwa z 1892 roku. Serial przedstawia określoną wersję wydarzeń, a nie wynik historycznego śledztwa. Fabularyzacja nie jest dowodem winy.

Potwory Netflixa. Kogo poznamy następnego?

Każda odsłona antologii Potwór sięga po inną głośną historię kryminalną. Wcześniej Netflix opowiedział o Jeffreyu Dahmerze, który zamordował siedemnastu chłopców i młodych mężczyzn, braciach Lyle'u i Eriku Menendezach skazanych za zabójstwo rodziców oraz Edzie Geinie, którego zbrodnie inspirowały twórców filmowych horrorów.

Historia Lizzie Borden różni się od poprzednich przede wszystkim jednym: w jej sprawie wina nigdy nie została udowodniona przed sądem. Mimo to popkultura uczyniła z niej niemal archetyp morderczyni z siekierą.

To także pytanie o granice gatunku true crime. Czy serial inspirowany prawdziwym przestępstwem może dowolnie wskazywać sprawcę i dopisywać mu motywy? A może widz powinien od początku otrzymywać wyraźną informację, gdzie kończą się dokumenty, a zaczyna fikcja?

A Wy oglądaliście już najnowszego „Potwora”? Chcielibyście, żebyśmy na FRANCA przygotowali również sylwetki prawdziwych bohaterów poprzednich sezonów - Jeffreya Dahmera, braci Menendez i Eda Geina? Dajcie znać w komentarzach, czyje historie warto skonfrontować z dokumentami.

ŹRÓDŁA