11 sierpnia 2026 roku ukraińskie wojsko poinformowało o kolejnym uderzeniu w rosyjską infrastrukturę paliwową - rafinerię Orsknefteorgsintez w Orsku. Według komunikatu cytowanego przez Reuters odnotowano pożar, a rozmiary szkód były dopiero ustalane. To ważne zastrzeżenie. Ogień można zobaczyć niemal natychmiast. Rzetelne oszacowanie szkód środowiskowych wymaga znacznie więcej.
Rafinerie stały się jednymi z obiektów atakowanych podczas wojny rozpoczętej pełnoskalową rosyjską inwazją na Ukrainę w lutym 2022 roku. Rosyjskie uderzenia niszczyły ukraińskie składy paliw i instalacje rafineryjne, w tym zakład w Krzemieńczuku. W kolejnych latach Ukraina rozszerzała natomiast kampanię dalekiego zasięgu przeciw rosyjskiej infrastrukturze naftowej. W 2026 roku Reuters opisywał wzrost częstotliwości takich ataków i czasowe wyłączanie części zdolności przerobowych.
W analizie wojskowej rafineria oznacza paliwo, logistykę i pieniądze. W analizie środowiskowej jest jednak również ogromnym skupiskiem substancji, które po utracie kontroli technologicznej mogą trafić do powietrza, gleby i wody.
Pożar to dopiero początek
Czarny słup dymu jest najbardziej spektakularnym elementem takiego zdarzenia, ale chemicznie stanowi bardzo złożoną mieszaninę. Światowa Organizacja Zdrowia wymienia w dymie z płonącej ropy między innymi dwutlenek węgla, tlenek węgla, dwutlenek siarki, tlenki azotu, lotne węglowodory organiczne, sadzę, kwaśne aerozole oraz wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, czyli PAH.
Dokładny skład nie jest stały. Zależy od rodzaju ropy lub paliwa, temperatury i kompletności spalania, konstrukcji instalacji oraz innych chemikaliów znajdujących się w miejscu pożaru. Zmienia się również sposób rozprzestrzeniania dymu - decydują o nim między innymi kierunek i prędkość wiatru, opady oraz pionowa struktura atmosfery.
Dlatego dwie podobnie wyglądające fotografie płonących zbiorników mogą przedstawiać zdarzenia o zupełnie innym wpływie na ludzi i środowisko.
Warto zapamiętać: wielkości skażenia nie da się wiarygodnie wyliczyć wyłącznie z rozmiaru płomieni lub koloru dymu.
Szczególne znaczenie ma pył. Drobne cząstki mogą docierać głęboko do płuc, a WHO wiąże zarówno krótką, jak i długotrwałą ekspozycję na pył zawieszony ze skutkami dla układu oddechowego i sercowo-naczyniowego. W dymie mogą znajdować się też substancje takie jak benzen oraz produkty niepełnego spalania.
To, czego nie widać z powietrza
Po ugaszeniu ognia część problemu dopiero zaczyna być widoczna. Uszkodzone zbiorniki, rurociągi i instalacje technologiczne mogą uwalniać ropę oraz gotowe produkty naftowe bezpośrednio do gruntu. Z powierzchni zanieczyszczenia mogą dalej migrować wraz z wodą.
Dochodzi do tego czynnik, o którym w relacjach z pożarów mówi się rzadziej - akcja gaśnicza. Ogromne ilości wody używane do opanowania pożaru mogą mieszać się z ropą, paliwami i produktami spalania, a następnie spływać poza teren zakładu.
CEOBS opisało podobny mechanizm po ataku na skład paliw w Kalynivce w Ukrainie w marcu 2022 roku. Organizacja wskazywała zarówno krótkotrwałe zagrożenie związane z zanieczyszczeniem powietrza, jak i długofalowe zanieczyszczenie terenu i wód przez rozlane paliwo oraz płyny powstające podczas gaszenia.
Jeszcze bardziej szczegółowym przykładem jest rafineria w Krzemieńczuku. Po rosyjskich atakach CEOBS, wykorzystując między innymi obrazy satelitarne, zidentyfikowało liczne pożary w kompleksie. Analiza wskazywała na zanieczyszczenie powietrza i gleby oraz możliwość przemieszczania się zanieczyszczeń do wód powierzchniowych i podziemnych.
Ciekawostka: przy rafinerii dokładna lista uwolnionych substancji może być trudna do odtworzenia nawet po zlokalizowaniu miejsc pożaru, ponieważ zakład magazynuje i przetwarza wiele różnych frakcji i chemikaliów.
Czy mniej rafinerii to mniej CO2?
Tu pojawia się najbardziej zdradliwy skrót myślowy. Jeżeli atak wyłącza część zdolności przerobu ropy, można uznać, że automatycznie zmniejsza emisje związane z paliwami kopalnymi. Taki wniosek jest jednak zbyt prosty.
Lokalnie zamknięta instalacja rzeczywiście może przestać emitować zanieczyszczenia związane ze swoją normalną pracą. Ale globalny bilans zależy od tego, co stanie się później z surowcem i popytem na paliwo. Ropa może zostać skierowana na eksport, przetworzona w innym zakładzie albo zastąpiona produkcją z innego źródła. W takim wariancie część emisji nie znika - zmienia miejsce.
Do bilansu należy również doliczyć sam pożar, transport zastępczy, działania wojskowe, naprawy uszkodzonej infrastruktury i jej późniejszą odbudowę. Dlatego ekologiczna ocena ataku na rafinerię nie jest tym samym co ocena jego skuteczności militarnej czy gospodarczej.
Szerszy kontekst pokazują szacunki Initiative on Greenhouse Gas Accounting of War publikowane przez ukraińską organizację Ecoaction. Według oceny obejmującej cztery lata pełnoskalowej wojny dodatkowe emisje związane z działaniami wojennymi i ich konsekwencjami osiągnęły około 311 milionów ton ekwiwalentu CO2. To szacunek obejmujący znacznie więcej niż rafinerie - między innymi działania militarne, pożary, uszkodzenia infrastruktury i przyszłą odbudowę.
Środowisko nie zna strony frontu
Nie oznacza to, że wszystkie uderzenia mają ten sam kontekst polityczny lub prawny. Pełnoskalową wojnę rozpoczęła rosyjska inwazja na Ukrainę. Z punktu widzenia chemii pożaru pozostaje jednak prosty fakt: benzyna, olej napędowy i ropa nie spalają się inaczej dlatego, że instalacja znajduje się w Rosji albo w Ukrainie.
UNEP już w pierwszym roku inwazji ostrzegał, że uszkodzenia rafinerii, zbiorników ropy, gazociągów, kopalń i innych zakładów przemysłowych prowadzą do incydentów zanieczyszczenia powietrza oraz potencjalnie poważnego skażenia wód powierzchniowych i podziemnych.
W tym sensie środowiskowy wymiar wojny jest kumulacyjny. Każdy kolejny pożar przemysłowy może tworzyć osobną plamę skażenia, osobny obszar wymagający badań i osobny problem dla ludzi mieszkających w pobliżu. Część szkód można usunąć stosunkowo szybko. Inne mogą wymagać wieloletniego monitoringu i rekultywacji.
Największym problemem jest brak danych
Paradoks polega na tym, że właśnie podczas wojny, kiedy ryzyko gwałtownych emisji rośnie, prowadzenie dokładnych pomiarów staje się najtrudniejsze. Teren może pozostawać niedostępny. Instalacja może płonąć podczas kolejnych alarmów. Dokumentacja technologiczna może nie być publiczna. Informacje obu stron mają także znaczenie militarne i propagandowe.
Dlatego w przypadku ataku z 11 sierpnia 2026 roku na Orsk uczciwa odpowiedź brzmi dziś: wiemy o zgłoszonym pożarze, ale nie znamy jeszcze jego rzeczywistego bilansu środowiskowego.
Żeby go ustalić, potrzebne byłyby dane o miejscu trafienia, substancjach i ich ilościach, czasie spalania, warunkach meteorologicznych, objętości wycieków, przebiegu akcji gaśniczej oraz późniejsze próbki powietrza, gleby, osadów i wody.
Warto zapamiętać: brak natychmiastowych danych o skażeniu nie oznacza braku szkody. Oznacza, że jej skali jeszcze nie zmierzono.
Wojna niszczy krajobraz w sposób spektakularny - kraterami, wrakami i płonącymi budynkami. Infrastruktura naftowa pokazuje jednak drugi rodzaj zniszczenia. Część ekologicznego rachunku pozostaje niewidoczna, gdy ogień już gaśnie.
ŹRÓDŁA
- Reuters - Ukrainian military says it attacked oil refinery in Russia's Orsk, 11 sierpnia 2026
- Reuters - Ukrainian drone strike halts operations at Moscow oil refinery, 16 czerwca 2026
- World Health Organization - Technological hazards and health risks in Ukraine
- UNEP - The Environmental Impact of the Conflict in Ukraine: A Preliminary Review
- Conflict and Environment Observatory - Joint investigation into the attacks on Kremenchuk Oil Refinery
- Conflict and Environment Observatory - Ukraine conflict environmental briefing: Fossil fuel infrastructure
- Ecoaction / Initiative on Greenhouse Gas Accounting of War - Climate damage caused by Russia's war in Ukraine: four-year assessment