W nocy z 24 na 25 października 2026 roku wydarzy się coś osobliwego. O godzinie 3:00 zegarki w Polsce cofną się na 2:00. Przez kolejną godzinę będziemy ponownie przeżywać czas, który już minął. Godzina 2:30 pojawi się dwa razy, choć między tymi dwoma momentami upłynie dokładnie 60 minut.
Można potraktować to jako drobną niedogodność albo okazję do dłuższego snu. Problem w tym, że według planu przyjętego przez Parlament Europejski taka zmiana czasu miała odbyć się po raz ostatni w 2021 roku.
Minęło pięć lat. A zaledwie kilka dni przed tegorocznym przestawieniem zegarków na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pojawił się dokument dotyczący kolejnych zmian czasu. Tym razem aż do 2031 roku.
Europa chciała skończyć ze zmianą czasu
Historia tej niedokończonej reformy zaczyna się w 2018 roku. Komisja Europejska przeprowadziła wówczas internetowe konsultacje publiczne, w których uczestniczyło około 4,6 miliona osób. Aż 84 procent respondentów opowiedziało się za zakończeniem sezonowego przestawiania zegarków.
Wynik był spektakularny, choć trzeba pamiętać o ważnym zastrzeżeniu: były to otwarte konsultacje, a nie reprezentatywny sondaż wszystkich obywateli Unii Europejskiej. Nie można więc uznać, że dokładnie 84 procent Europejczyków popierało takie rozwiązanie.
12 września 2018 roku Komisja przedstawiła projekt dyrektywy znoszącej sezonowe zmiany czasu. Pół roku później, 26 marca 2019 roku, Parlament Europejski przyjął swoje stanowisko. Za projektem głosowało 410 europosłów, przeciw było 192, a 51 wstrzymało się od głosu.
Parlament zaproponował zakończenie przestawiania zegarków w 2021 roku. Państwa członkowskie miały wybrać, czy chcą pozostać na stałe przy czasie letnim, czy przy standardowym, potocznie nazywanym zimowym.
Wydawało się, że po latach dyskusji rozwiązanie jest blisko. Ale głosowanie Parlamentu nie kończy unijnego procesu legislacyjnego.
Projekt nie stał się obowiązującym prawem.
Dlaczego reforma utknęła w Brukseli
Aby zakończyć sezonowe zmiany czasu, potrzebne jest również stanowisko Rady Unii Europejskiej, w której reprezentowane są rządy państw członkowskich. Rada dotąd nie uzgodniła takiego stanowiska. Wymagane jest poparcie kwalifikowanej większości państw, a następnie porozumienie z Parlamentem Europejskim.
To zasadnicza przeszkoda. Nie ma podstaw, aby całe opóźnienie przypisywać jednemu wskazanemu państwu lub jednemu politykowi.
Problem nie sprowadza się też do decyzji, czy lubimy przestawiać zegarki. Znacznie trudniejsze pytanie brzmi: jaki czas pozostawić na stałe?
Wyobraźmy sobie, że sąsiadujące państwa wybierają różne rozwiązania. Jedno pozostaje przy czasie letnim, drugie przy zimowym. Zmieniłyby się różnice godzinowe między nimi, a to miałoby znaczenie dla transportu, rozkładów jazdy, działalności firm czy współpracy transgranicznej.
Dlatego zniesienie sezonowych zmian czasu wymaga nie tylko politycznej deklaracji, lecz także uzgodnienia zasad funkcjonowania wspólnego europejskiego rynku.
Według informacji Rady UE nie wyznaczono terminu ostatecznej decyzji. Do czasu przyjęcia nowych przepisów obowiązuje dotychczasowy system.
Polska przygotowuje zmiany aż do 2031 roku
W tej historii pojawia się nowy dokument. 18 marca 2026 roku w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej opublikowano komunikat Komisji określający harmonogram okresów czasu letniego na lata 2027-2031.
Dokument wymienia konkretne daty rozpoczynania i kończenia czasu letniego w każdym z pięciu kolejnych lat. Ostatnia wymieniona w nim jesienna zmiana przypada na 26 października 2031 roku.
15 października 2026 roku Kancelaria Prezesa Rady Ministrów opublikowała projekt rozporządzenia dotyczącego wprowadzania i odwoływania czasu letniego w Polsce w latach 2027-2031. Projekt figuruje pod numerem 109.
Uzasadnienie odwołuje się do obowiązującej dyrektywy unijnej i przypomina, że dotychczasowe polskie rozporządzenie obejmuje jedynie lata 2022-2026. Konieczne jest zatem przygotowanie nowych regulacji na następny okres.
Ważne: harmonogram do 2031 roku nie oznacza, że Unia Europejska prawnie zobowiązała się utrzymywać zmiany czasu przez wszystkie te lata. Jest to plan wynikający z obecnie obowiązujących przepisów. Jeśli zostaną one zmienione, możliwe będzie wcześniejsze zakończenie sezonowego przestawiania zegarków.
Na 22 października 2026 roku polski dokument pozostaje projektem, a procedura zniesienia zmian czasu na poziomie UE nie została zakończona.
Powstał więc paradoks: Europa od lat rozpatruje pomysł zakończenia przestawiania zegarków, ale jej instytucje muszą równocześnie przygotowywać harmonogramy kolejnych zmian.
Co na to nauka - godzina snu czy zaburzenie rytmu biologicznego
Zmiana czasu powstała między innymi z myślą o lepszym wykorzystaniu światła dziennego i ograniczeniu zużycia energii. Takie rozwiązania stosowano już podczas I wojny światowej, a później powrócono do nich w wielu państwach w czasie kryzysu energetycznego lat 70. XX wieku.
Jednak w ocenie przedstawionej przez Komisję Europejską w 2018 roku współczesne oszczędności energii wynikające ze zmiany czasu były niewielkie. Wykorzystanie światła dziennego wpływa bowiem nie tylko na oświetlenie, lecz także na inne potrzeby energetyczne, zależne od klimatu i zachowań ludzi.
Jest jeszcze zegar biologiczny. Nasze organizmy reagują na naturalne światło i ciemność, a rytm snu i czuwania nie przestawia się natychmiast tylko dlatego, że zmieniliśmy wskazówki.
Co ciekawe, dodatkowa godzina jesienią nie musi oznaczać dodatkowej pełnej godziny snu. W badaniu opublikowanym w „Journal of Sleep Research”, opartym na danych z brytyjskiego UK Biobank, przeanalizowano pomiary aktywności 11 780 uczestników w wieku 43-78 lat. W niedzielę jesiennej zmiany czasu średnia długość snu była o 33 minuty większa niż tydzień wcześniej.
To wynik konkretnego badania obserwacyjnego, a nie uniwersalna obietnica dla każdego człowieka. Pokazuje jednak, że matematyczne wydłużenie nocy nie musi przekładać się wprost na sen.
Jeszcze ciekawszy obraz przyniósł przegląd systematyczny opublikowany w lutym 2026 roku w „European Journal of Epidemiology”. Autorzy przeanalizowali 157 badań z 36 krajów. Znaleźli zarówno niekorzystne, jak i korzystne zależności zdrowotne związane z sezonowymi zmianami czasu oraz stosowaniem czasu letniego.
Przejście wiosną na czas letni wiązało się w części badań ze zwiększonym ryzykiem niektórych niekorzystnych zdarzeń, między innymi zawałów serca i śmiertelnych wypadków drogowych. Dla jesiennego cofnięcia zegarków obserwowano odmienne zależności, w tym sygnały korzystne dla niektórych wskaźników zdrowotnych.
Autorzy podkreślili jednak, że badania są zróżnicowane metodologicznie, a dostępne dane nie pozwalają uznać wszystkich skutków czasu letniego i zmian czasu za jednoznacznie szkodliwe.
Odrębnym problemem jest wybór między stałym czasem letnim a zimowym. Niektóre organizacje medycyny snu rekomendują czas standardowy przez cały rok, wskazując na znaczenie porannego światła dla rytmu dobowego. Nie rozstrzyga to jednak automatycznie wszystkich społecznych i gospodarczych konsekwencji takiego wyboru.
Godzina, której nie każdy dostanie za darmo
Wróćmy do nocy z 24 na 25 października. Dla większości osób przestawienie zegarków oznacza po prostu zmianę godzin na ekranie telefonu. Ale dla pracowników nocnej zmiany konsekwencje są znacznie bardziej konkretne.
Państwowa Inspekcja Pracy przypomniała 21 października 2026 roku, że cofnięcie zegarków może oznaczać dodatkową godzinę faktycznej pracy. Jeżeli harmonogram nie został odpowiednio skrócony, zmiana zaplanowana na osiem godzin może w rzeczywistości potrwać dziewięć, a dwunastogodzinna - trzynaście godzin.
W takim przypadku dodatkowa godzina może stanowić pracę nadliczbową, którą pracodawca musi odpowiednio zrekompensować. Nie każdy otrzymuje więc dodatkowy czas wolny. Część osób spędza go w pracy.
Jest też ciekawostka prawna. Polskie rozporządzenie przewiduje specjalny zapis dla powtarzającej się godziny. Aby rozróżnić oba jej wystąpienia, po cofnięciu zegara czas między 2:00 a 3:00 oznaczany jest dodatkową literą „a”.
Dzięki temu dwa pozornie identyczne wskazania zegara mogą zostać prawnie i technicznie rozróżnione. Ta sama godzina na tarczy nie oznacza przecież tego samego momentu w czasie.
W nocy z soboty na niedzielę cofniemy zegarki o godzinę. Nie cofniemy natomiast o pięć lat niedokończonej reformy.
Najważniejsze pytanie pozostaje otwarte: czy Europa jest gotowa zakończyć zmianę czasu, jeśli nie potrafi porozumieć się co do tego, którą godzinę powinniśmy zachować?
ŹRÓDŁA
- Kancelaria Prezesa Rady Ministrów - projekt rozporządzenia na lata 2027-2031, opublikowany 15.10.2026
- Komisja Europejska - harmonogram czasu letniego na lata 2027-2031, C/2026/1660
- Dziennik Ustaw - rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z 4 marca 2022 roku
- Rada Unii Europejskiej - sezonowe zmiany czasu w UE
- Parlament Europejski - przebieg prac legislacyjnych nad zniesieniem sezonowych zmian czasu
- Komisja Europejska - wyniki konsultacji publicznych dotyczących zmiany czasu z 2018 roku
- Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce - koniec ze zmianami czasu, 2018
- UK Biobank - badanie wpływu zmiany czasu na długość snu, Journal of Sleep Research
- Steponenaite i współautorzy - przegląd systematyczny badań nad zmianą czasu i zdrowiem, European Journal of Epidemiology, 2026
- British Sleep Society - stanowisko dotyczące sezonowych zmian czasu, Journal of Sleep Research
- Państwowa Inspekcja Pracy - zmiana czasu na zimowy w pracy, 21.10.2026